niektórych ludzi mnie po prostu śmieszy. Tak samo jak ich zapatrzenie na swój własny tyłek (lub też raczej przodek). Do tego stopnia, że jak takiemu rysujesz kropkę, przecinek i kółeczko, to przecież wszystko im się kojarzy z jednym aspektem ludzkiego życia... i sama wychodzisz na seksomaniaka, bo kto mu te wszystkie świństwa rysował, no.
Tak samo, widzę, niektórzy idioci reagują na niektóre słowa w moich wpisach. Jak widzą jeden czy drugi tytuł, to od razu tu są. Przecież muszą w imię moralności sprawdzić, o jakich bezeceństwach bezwstydnych znowu ta ździra pisze. Q jedna.
Że o niczym? Nieee. Na pewno o czymś pisze, przeczytaj jeszcze raz i jeszcze, na pewno do czegoś się przyczepisz. Do czegoś, co ma związek z tyłkiem. Albo, lepiej, przodkiem.
O, popatrz, ptaszek.
Bezwstydne bezeceństwo, ptaszki na blogu?
A kwiatki są organami rozmnażania płciowego. No, seksoholiku, doczytuj się podtekstów, raz.

A te, zobacz, są różowoczerwone. Ratunku.
A co ta pszczoła tu robi??? Ona chyba nie...
I nie zdążył do łazienki, biedactwo. I to wszystko przecież moja wina.
Żal mi ludzi, którzy patrzą na kwiaty, a widzą seks. Którzy patrzą na miłość, a widzą seks. Którzy zawsze patrzą na wszystkie ludzkie relacje od strony rzeczonego tyłka. Albo i przodka. I niczego więcej. A jak nic nie widać, to se wymyślą, byleby było. Tyle w temacie gówniarzy udających, że wcale na mojego (niemoralnego) bloga nie wchodzą. A potem nie zdążają do kibla, bo ptaszka zobaczyli, albo różowy kwiatuszek. Albo pszczołę, co, o zgrozo, ZAPYLA.
Jak widać, wiosna strasznie się wleeeecze, nawet jeśli podobno nadchodzi. Chyba z tydzień temu któraś Pani pokazywała zdjęcie chrzanu i pytała, co to. U mnie chrzan dziś wyglądał tak:
Krokusy w pełni, cebulica jeszcze nie zaczęła, dokwitują przebiśniegi, pojawiają się pierwsze fiołki i przylaszczki.
201.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.