upłynęło mi głównie na przygotowywaniu się do jutrzejszych zajęć, gotowaniu obiadu i byciu z mamą. Teraz łeb mi pęka, nie wiem, przez pogodę czy z nadmiaru rozkoszy, że jutro pracuję. Osobiście podejrzewam, że 99% nauczycieli ma dziś problemy zdrowotne na tle neurotycznym. Z zachwytu, że wracają do roboty. Ja mam przynajmniej tą pociechę, że wracam tak ostatni, daj Boże, raz.
Przebrałam ciuchy i wytypowałam trochę do oddania, nawet je uprałam, ale kłopot w tym, że nikt teraz ubrań nie chce. Pojemnik na używaną odzież na osiedlu jest pełny i obstawiony dookoła torbami pełnymi ciuchów. I nikt tego nie wywozi. Więc ostatnie zadanie czelendża pewnie pozostanie bez realizacji. Tymczasem mama przechwyciła filcowe muchomorki i zdaje się nie zamierza ich oddawać, więc mam z głowy problem, co zrobię z muchomorkami.
A czelendż na nowy rok szykuję mniej zadaniowy (chyba mam chwilowo dość zadaniowości) a bardziej botaniczno-kreatywny.
Tymczasem herbatka. Dziś zwykła czarna z Irvinga. Cięższa i jakaś taka inna, z innym posmakiem niż np. z Adalberta. Rzecz gustu, ale dla mnie z Adalberta smaczniejsze.
Mędrcy wiedzieli już, że trzeba iść do Betlejem, a mimo to potrzebowali gwiazdy, bo ucieszyli się, kiedy ją zobaczyli. Może nawet nie tyle potrzebowali drogowskazu (Betlejem duże nie było i dzieci nie urodziło się tam ostatnio specjalnie dużo raczej), co potwierdzenia znaku?
Weszli do domu. Nie do stajni. Józefa nie było, może załapał jakąś robotę. Tak czy siak, Maryja i Józef siedzieli w Betlejem i nie wracali do domu, do Nazaretu. Czekali, aż Dziecko urośnie trochę? A może z Betlejem było blisko do Jerozolimy i nie opłacało się iść do Nazaretu i wracać za miesiąc do Jerozolimy na wykupienie pierworodnego?
A Mędrcy upadli przed Nim na twarz. I cały czas pytanie: za kogo Go uważali. Bo przed królem też padano na twarze. Więc magowie wcale niekoniecznie od razu widzieli w Nim Boga. I dlatego nie do końca wierzę w dzisiejsze kazanie o tym, jak to mędrcy w Betlejem się nawrócili i wrócili do swoich krajów przekonani, że jest jeden Bóg i On zesłał na świat Swojego Syna. Normalnie żydzi mesjanistyczni :P.
To, że Bóg Się Objawił poganom wcale nie oznaczało, że Go poprawnie zidentyfikowali i z automatu stali się Jego wyznawcami?
































