Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysły na zaś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomysły na zaś. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 stycznia 2026

Trzech Króli

 





upłynęło mi głównie na przygotowywaniu się do jutrzejszych zajęć, gotowaniu obiadu i byciu z mamą. Teraz łeb mi pęka, nie wiem, przez pogodę czy z nadmiaru rozkoszy, że jutro pracuję. Osobiście podejrzewam, że 99% nauczycieli ma dziś problemy zdrowotne na tle neurotycznym. Z zachwytu, że wracają do roboty. Ja mam przynajmniej tą pociechę, że wracam tak ostatni, daj Boże, raz.

Przebrałam ciuchy i wytypowałam trochę do oddania, nawet je uprałam, ale kłopot w tym, że nikt teraz ubrań nie chce. Pojemnik na używaną odzież na osiedlu jest pełny i obstawiony dookoła torbami pełnymi ciuchów. I nikt tego nie wywozi. Więc ostatnie zadanie czelendża pewnie pozostanie bez realizacji. Tymczasem mama przechwyciła filcowe muchomorki i zdaje się nie zamierza ich oddawać, więc mam z głowy problem, co zrobię z muchomorkami. 

A czelendż na nowy rok szykuję mniej zadaniowy (chyba mam chwilowo dość zadaniowości) a bardziej botaniczno-kreatywny. 

Tymczasem herbatka. Dziś zwykła czarna z Irvinga. Cięższa i jakaś taka inna, z innym posmakiem niż np. z Adalberta. Rzecz gustu, ale dla mnie z Adalberta smaczniejsze.


Kartka.



Mędrcy wiedzieli już, że trzeba iść do Betlejem, a mimo to potrzebowali gwiazdy, bo ucieszyli się, kiedy ją zobaczyli. Może nawet nie tyle potrzebowali drogowskazu (Betlejem duże nie było i dzieci nie urodziło się tam ostatnio specjalnie dużo raczej), co potwierdzenia znaku? 

Weszli do domu. Nie do stajni. Józefa nie było, może załapał jakąś robotę. Tak czy siak, Maryja i Józef siedzieli w Betlejem i nie wracali do domu, do Nazaretu. Czekali, aż Dziecko urośnie trochę? A może z Betlejem było blisko do Jerozolimy i nie opłacało się iść do Nazaretu i wracać za miesiąc do Jerozolimy na wykupienie pierworodnego? 

A Mędrcy upadli przed Nim na twarz. I cały czas pytanie: za kogo Go uważali. Bo przed królem też padano na twarze. Więc magowie wcale niekoniecznie od razu widzieli w Nim Boga. I dlatego nie do końca wierzę w dzisiejsze kazanie o tym, jak to mędrcy w Betlejem się nawrócili i wrócili do swoich krajów przekonani, że jest jeden Bóg i On zesłał na świat Swojego Syna. Normalnie żydzi mesjanistyczni :P. 

To, że Bóg Się Objawił poganom wcale nie oznaczało, że Go poprawnie zidentyfikowali i z automatu stali się Jego wyznawcami?

środa, 24 grudnia 2025

Wigilia

 dla mnie w tym roku średnio przyjemna, bo oczywiście, że się nie wyrobiłam ze sprzątaniem - i kończyłam już po wieczerzy, lekko do 21.30. Do tego mama jak nafoszony dwulatek - i już przed Wigilią zaczęła szykować wszystko na jutrzejszą wizytę rodziny brata. Nawet kolęd nie pośpiewała, przełknęła ostatnie ciastko i poleciała do kuchni gromadzić spodki i talerzyki.

No ale.



A to pierogi z białym makiem. Polecam. 


A herbatka dziś taka:


Kończę przygodę z EnglishTeaShop i - jak się uda - w przyszłym adwencie zamierzam znajomość kontynuować. Naprawdę smaczne herbatki. Ta dzisiejsza z trawy cytrynowej z imbirem i cynamonem, i z tamaryndowcem. Lekka, orzeźwiająca, bardzo przyjemna.

Karteczka taka:



I że to logiczne, że Baranek rodzi się w stajni, a Pokarm wkłada się do żłobu. Byleby tylko moja życiowa stajnia chciała Go wpuścić. 

poniedziałek, 13 października 2025

jakiż ten chleb jest dobry

 


To upiekłam. Chleb z dynią.

kilo mąki pszennej do pieczenia chleba (tak było napisane na paczce :), drożdże w proszku na kilo mąki, 30 deko pire z dyni (upieczona i zgnieciona widelcem), dwie łyżeczki soli, dwie łyżki oleju, dwie i pół szklanki letniej wody. Zmieszać.



Wstawić do wyrośnięcia (u mnie w airfryerze, funkcja proof)




Przełożyć do foremek


i jeszcze niech urosną


a potem do pieca - 45 minut 200 stopni, po czym wyjąć


i jeeeść. 


Smak jest pierwszorzędnego świeżego chleba, zapach już od pierwszych etapów produkcji nieopisany. Jak w młynie i w piekarni naraz.

Jak przejdę na emeryturę, będę częściej piekła domowy chleb. 


Tymczasem mama na skutek szczepienia na grypę zachorowała na grypę - chyba nie tyle poważną, co dotkliwą, ze wszystkimi możliwymi grypowymi objawami. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej i do końca sezonu z grypą już będzie spokój. Ja kwękam, ale jako tako się trzymam. Mam nadzieję, że nie zachoruję przy okazji. W każdym razie dzień - mimo nauczycielskiego  długiego łikendu - miałam zapełniony szczelnie (i w pracy też dziś byłam, potrzebowali jakiegoś podpisu w trybie na już). A lista spraw niezałatwionych jakoś skrócić się sama nie chce.

niedziela, 12 października 2025

świeczka sandałowa

 na szczęście nie pachnie jak moje niektóre sandały :P tylko ma przyjemny, drewniany posmak.

Nie wiem, czy też tak macie, że zapachy leżą w Waszych mózgach blisko smaków? U mnie zapachy mają posmak, a smaki leżą bardzo blisko zapachów. Może to autystyczne :P, a może dlatego, że  powodu wiecznie zapchanych zatok prawdziwe zapachy kiepsko czuję i zwykle poprzestaję na wyobrażeniach. :P A skąd je wziąć, jeśli nie z posmaku?

Tak czy siak, wczoraj był niezwykle zajmujący wieczór przy jesiennej świeczce. W dobrym towarzystwie.




Wieczór przeciągnął się do trochę po północy. :P A przy okazji mam pierwsze pomysły na wieniec adwentowy. 

A po wieczorze, jak by wypadało, nastał poranek, dzień pierwszy (nie ósmy, niestety). I mam zdjęcie całej (podkreślam: _całej_) sójki:






To zdjęcia z fotopułapki ustawionej naprzeciwko fotokarmnika. Z karmnika są te:




A przy okazji, tak wyglądają zdjęcia pykane przez fotopułapki w nocy. Znaczy, o 6.46. :)


Także ten, złodzieje, drżyjcie, widać was co do paska na piórku. 




piątek, 29 sierpnia 2025

wracając do czelendża

 


miałam okazję przypomnieć sobie zapach ziemi, trawy, rozgrzanego słońcem koca. Zapach oczywisty ze szczenięctwa, dziś uświadomiłam sobie, jak rzadko ostatnio leżę na ziemi. 


To lato co prawda zimne było, ale następnego lata trzeba to nadrobić. 

Dalej smażę dżemy, siedzę już po uszy w pracowych papirach, układam pierwsze wersje planu, takie tam. Zmierzch zastał mnie w ogrodzie. 


Sąsiedzi siedzieli na tarasie, popijali wino, aż im zazdrościłam. Kiedyś miałam czas posiedzieć, poleżeć z książką, nie robić nic. Ostatnio zawijam i zawijam, i nie mam chwili na odpoczynek. Od kiedy? Hm, nie wiem. Odkąd tata zachorował? Jeszcze wcześniej - od pracy na dwa etaty? Kiedyś tempo życia było inne, dziś świat zapindala jakby gonił niewiadomoco, ja jestem wiecznie spóźniona, lista niezałatwionych spraw tylko mi się wydłuża. 

Na szczęście ten rok szkolny ma jeden dzień roboczy mniej niż ubiegły :). 

1308.

niedziela, 29 czerwca 2025

kwiatowa kompozycja

 

IMO tym się różni od bukietu, że w bukiecie kwiatki są w całym bukiecie równomiernie. A w kompozycji już nie.


Kiedyś upiekę ciastka z lawendą. Ale nie w tym roku. 

Piotra i Pawła dziś - tylu znam Piotrów i Pawłów. Omadlam dziś szczególnie. 

Wpadłam do ogrodu, pozbierałam zioła w ogrodzie i przyległościach. Tu kilka zdjęć ogrodowych, zdjęcia pozaogrodowe na ważce - zapraszam.







1248.

wtorek, 3 czerwca 2025

pracowicie

 ogarnęłam balkon i kwiatki domowe, konstatując przy okazji, że jak zwykle za dużo je podlewam. W każdym razie trochę poprzesadzałam, trochę poprzestawiałam - i zobaczymy, może coś urośnie.

Pelargonie poszczepione



szlumbergery całe w pączkach, taki mamy ciepły czerwiec. A ogród w słoiku definitywnie zdechł, kiedyś założę coś nowego.


Na balustradzie takie oto rozmaitości



A na podłodze pomidory i ogórek w towarzystwie zeszłorocznej pietruszki.





Próbuję ogarniać nazwy i układ moich wąwozów, ale problem mnie mocno przerósł, poza tym wąwozy są rzeczywistością dynamiczną i mapy (i zdjęcia) sprzed kilku lat nie zawsze są aktualne... Może kiedyś to ogarnę. Ale wąwozów naprawdę dużo jest, sieć to poplątana i skomplikowana, a nazwy hm mocno regionalne. Czyli różne. Doszłam do tego, że wąwóz Magdy chyba nazywa się Liszcze, a wąwóz Agnieszki to może być Głębocznica. Ale wcale nie jestem tego pewna. Będę jeszcze pracować nad tematem. :)

Poza tym w kółko popełniam te same błędy i bardzo mnie to fffkurza. Skoro już je popełniam, to może mogłabym się chociaż czegoś na nich nauczyć. A tak? :P 

1222.