zajmowałam się świętowaniem rodzinnym. Nie było źle, ale trochę wymagająco. Zamiast brata i reszty tym razem siostra i ciotka. O połowę mniej zmywania i dziesięć razy mniej zawerencji. A siostrę skutecznie zgasiłam na wstępie :P i potem dało radę... :P :P :P okropna jestem, jak zwykle.
Poza tym straszny ziąb, coś mówią o śniegu na jutro. Cała nadzieja, że już za parę dni zapowiadają w nocy taką temperaturę, jaką teraz mamy w dzień.
I nie Przyszedłeś tej Paschy. :( Znowu. :( :( :(
222.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.