na współczesnego pracownika. Nie bawi mnie możliwość zamówienia obiadu do firmy i siedzenia w pracy od rana do nocy. Naprawdę. A wydaje mi się, że młode nauczycielki lubią taką opcję, najlepiej kilka razy w tygodniu...
Kolejna nasiadówka i stanowczo odmówiłam udziału w jutrzejszej (też jest planowana), a bodaj i po świętach coś wymyślą jeszcze. Ano. Najbardziej mnie fffkurzyło dziś, jak wchodzę do sali jakieś pół godziny po rozpoczęciu spotkania (jestem w pokoju, jak będę potrzebna, to mnie wołajcie - nie wołali, to w końcu sama polazłam) i pytam, ile zrobili. Odpowiedź brzmiała: nic. W sumie mój aktywny udział w spotkaniu wyniósł może ze 20 minut, a odsiedziałam 4 godziny... no tak, pytali mnie, czy chcę zamówić obiad do pracy. Nie chciałam, sama jestem sobie winna. :P
Zmęczona jestem.
216.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.