i przy okazji ciastka francuskie z różą
które po otwarciu piekarnika włączyły mi alarm ulatniającego się gazu. Nie wiem, co im się tam wydziela, jak rosną, może faktycznie jaki metan-etan.
Poza tym dzielnie walczę z porządkami i ugotowałam na jutro barszcz do uszek - stoi i nabiera smaku. A wieczorem przyprószył u nas śnieg.
Herbatka dziś hibiskusowa z owocem róży, cytryną i jabłkiem. Nie nachalnie hibiskusowa, lepsza niż większość innych herbatek tego typu. Czyli w sumie nie żałuję kupienia English Tea Shop.
Kartka:
Józef teoretycznie wraca do rodzinnego miasteczka, do domu. Naprawdę nie ma tam żadnych krewnych i szuka gospody? Betlejem duże nie było i gospoda (jedyna?) też była odpowiednio mała, a zjechali się wszyscy dumni potomkowie Dawida na spis. I znowu: naprawdę żaden nie był krewnym/znajomym Józefa? A może był nim ten, który udostępnił im swoją stajnię/grotę?
Takie nic. Moc drobnego gestu, nieadekwatnego do sytuacji, niewystarczającego, może pogardliwego. A Bóg się rodzi.



Rozumiem, że ciasto francuskie kupne? Jeśli tak, to jak długo pieczesz te ciastka? Miałam kilka podejść z ciastem francuskim mrożonym i zawsze ciastka wychodziły zbyt wypieczone i twarde. A jak za krótko piekłam, to jakieś ciężkie. Dostałam Twój świąteczny list. Bardzo dziękuję :D. Ucieszyłam się podwójnie - i z samego listu i z tego ,że nie napisałaś wcześniej. Bardzo się martwiłam, że mi odpisałaś i list zaginął. Teraz wiem, że nie i się cieszę :D
OdpowiedzUsuńKupne, ale nie mrożone, tylko chłodzone - z lodówki. I to zależy od świeżości ciasta (i od marki też). Lepiej kupić droższe i długo przed "best before". Chwilę przed robieniem wyjąć z lodówki, żeby się trochę zagrzało (ale nie za bardzo). Nie zwijać za mocno, bo będzie zbite i twarde. Warto trochę zwilżyć wodą. Co do pieczenia, to piekę na oko, bo raz 20 minut, raz 30 - do lekkiej złotości.
UsuńWiesz, mi napisanie listu zajmuje pół roku - jak widać. :P Ale piszę.