i porządki przedświąteczne.
Na cmentarz pojechałam z mamą - trochę jak z dwulatkiem wymagającym pilnowania i marudnym :P - i tia, już widzę, zbiera się górka, lada dzień skończy się awanturą. Przyjechałam taka zmęczona, że przysnęłam. Miałam niby coś tam robić, ale w sumie porobiłam tylko opłaty, żeby poszły w poniedziałek rano.
A herbatka dziś z English Tea Shop, pierwsza z tych mozolnie zamawianych, co najpierw ich nie było, a potem zrobił się okropny bałagan z zamawianiem i dotarły po miesiącu. Biała herbata z passiflorą i kokosem, i milionem innych składników, jak wyczytałam na opakowaniu, między innymi trawa cytrynowa była. A herbata niezła, rzeczywiście czuje się (mocną) passiflorę i (delikatny) kokos.
Kartka z kalendarza:







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.