w końcu okołoświąteczną korespondencję, jutro wyślę.
Mama od kilku tygodni kwęka, że boli ją ramię - ma tam od dzieciństwa urwane ścięgno, więc specjalnie nie panikowałam, była u lekarza, miała rentgen, wynik jutro (nie wiem, ile na rentgenie będzie widać czy ile może w ogóle być widać oprócz starczych zmian zwyrodnieniowych i ewentualnie tfu raka kości) - no ale dziś już wszystko robiłam za nią i chyba jak odbierzemy wynik z rentgena, muszę nakręcić jakiegoś ortopedę. Mama oczywiście chce na NFZ, tłumaczę, że to może być na październik za trzy lata najwcześniej. I że wolę jej zapłacić za prywatną wizytę niż dostawać prezenty pod choinkę. Nie wiem, czy do rana to przemyśli, może zależy, czy będzie ją bardzo bolało, czy tylko trochę.
No i boję się i martwię, no.
I fffkurza mnie, że nie mam czasu porządnie zająć się mamą, bo muszę latać do tej *** pracy. A ona sama lata po lekarzach, bo godziny wizyt wypadają na 13.00, a ja kończę 14.05. To córka już się panią nie opiekuje? - zapytała ją któraś pani doktor przy okazji kolejnej samotnej wizyty...
A dni roboczych do emerytury, matur nie licząc, jeszcze 107.
Dobra. Herbatka dziś czerwona (rooibos) z dodatkiem kakao i wanilii. English Tea Shop.
Jak Józef się dowiedział w ogóle. Czy mu powiedziała, czy sam coś zobaczył, czy doniosły mu uprzejme kumoszki? No ale się dowiedział.
Był człowiekiem sprawiedliwym, a w Biblii to tyle co przestrzeganie Prawa. W sumie niesprawiedliwego by Sobie nie Wybrał raczej.
I teraz tak. Józef musiał myśleć, że to dziecko to Ona ma z kimś innym, bo jak. Ewidentna zdrada. Jego prawem było wydać Ją na śmierć i wielu (większość?) sprawiedliwych w Izraelu tak właśnie by zrobiła i pierwsi rzuciliby kamieniem. A Józef chciał zadziałać tak, żeby nikt się za wcześnie nie dowiedział. Chciał Ją chronić, nie ukarać. Nie wymierzał sprawiedliwości według swojego mniemania, nawet według swojego rozumienia Prawa. Człowiek znaczył dla niego więcej niż nie wiem, poczucie sprawiedliwości? Chęć odbicia sobie? (w końcu go zdradziła, nie?), nawet posłuszeństwo Prawu, które było w tej sytuacji jednoznaczne. Chyba sprawiedliwi tak robią... a może on Ją po prostu zwyczajnie kochał, i dlatego chronił?
No i prawie w tej swojej sprawiedliwości zrezygnował z małżeństwa z najlepszą babą świata i z bycia ojcem dla Boga.




Od ortopedy chyba lepszy fizjoterapeuta (też płatnie). Ostatnio zmagamy się w rodzinie z różnymi problemami kostno-mięśniowo-ścięgnowymi i ortopedzi są prędcy do operacji (rach ciach, pokroimy, utniemy, wstawimy), a fizjoterapeuci patrzą bardziej całościowo, mają więcej czasu na pacjenta i potrafią wiele zdziałać metodami nieinwazyjnymi.
OdpowiedzUsuńNa szczęście nie rak. Zapalenie torebek stawowych dwóch. Zastrzyki.
Usuńno to jak zdiagnozowane to powinno pomóc.
UsuńPowinno. Ma na to jakiś tydzień. :P
UsuńZ korespondencji to ja na razie mam zrobione kartki (wiwat dyżur u MiL) i kupione koperty. Cieszę się na pisanie listu i nie mam kiedy usiąść, bo tutaj ciągle coś wyskakuje. Jak ja bym chciała mieć kiedyś spokojny Adwent.
OdpowiedzUsuńBez spiny, nie na Boże Narodzenie, to na Wielkanoc :)
Usuń