środa, 31 grudnia 2025

ostatni

 dzień roku. Mama mi dziś tak dopiekła, że... jak już naprawdę nie ma się czego czepić, to nie podoba jej się ton mojego głosu. W sumie żadna nowina, przecież nic się jej we mnie nie podoba. Powinnam się przyzwyczaić. 

Rano oświadczyła, że chce do ortopedy, ale na fundusz. Dobra. Wybrałam jej na telefonie numer do przychodni, dzwoni. Ortopeda dziś nie przyjmuje. Rejestracja jest czynna. OK, idziemy, mówię, oczywiście nie tym tonem. Idziemy oczywiście złą drogą. Dobrze, to pójdziemy tak, jak ty chcesz. Zachodzimy pod główny budynek przychodni - ona ma dwa budynki. Zamknięte na głucho, żadnej kartki, nic. Po chwili mocowania się z drzwiami wracamy do domu. Jak tylko zdążyłam odwinąć mamę ze wszystkich zimowych ciuchów, powiedziała: ale ta pani przez telefon mówiła, że tylko jedna rejestracja dziś pracuje. 

Acha. Mogłaś to powiedzieć wcześniej. Sprawdziłybyśmy drugi budynek. 

A prywatnie do ortopedy mama nie chce.

Uciekłam.



To dzięcioł:




Na zdjęciu niżej jest strzyżyk. Wole oczko. To brązowe coś za zwisającymi z góry szarymi trawami.




A tu jest kos.


A to nad Wisłą, ale nie dało rady dłużej chodzić, bo zimno.



Te ryby wyżej wyraźnie się duszą. Port zamarzł, a całe ławice ryb muszą się zmieścić na kawałku rozmarzłej wody. Łapią powietrze z lądu, bo w wodzie chyba już wyoddychały cały tlen. 

Herbatka dziś zielona z opuncją z Vitaxu, dobra.


Kartka:



Przyszli, zobaczyli dziecko, opowiedzieli, co im zostało powiedziane. Może zdumieni prozaiczną rzeczywistością. Że taki mały ten Mesjasz i Zbawiciel, i co On może. 

Zdumieli się też wszyscy, którzy to słyszeli. Jacy wszyscy? Józef i Maryja chyba się nie zdumieli, bo pasterze nie powiedzieli im nic nowego. Więc ktoś jeszcze musiał tam być. Jakieś baby-akuszerki, hm, ale czy baby liczą się jako "wszyscy"? Ktoś z Betlejem? Pobożni żydzi na pewno nie, kontakt z porodem zaciągał nieczystość. Więc kto tam był?


po północy:

W międzyczasie dopadało śniegu


nie że jakoś specjalnie dużo go jest. Przyszedł nowy rok


i skończyłam ostatnią, czterdziestą pompejankę. Na razie dość. Szczerze wątpię, czy którakolwiek z tych pompejanek coś dała, no ale. 

Szczęśliwego, cokolwiek przez to rozumiecie. 
Dobranoc.

wtorek, 30 grudnia 2025

wracając do czelendża:

 

Proszę bardzo:




:))) niezwykle dekoracyjne. Ale kwiczołów nie było, chyba za zimno było na ptaki.


Przeszłam się nieznaną mi dotąd ścieżką między ogródkami działkowymi. Najpierw prosto


Potem w prawo

A potem znowu w prawo w taką niewyglądną ścieżynę wiodącą po górach-dolinach.







Doprowadziła tu:


a po drodze znalazłam ślady wiewiórki


i ślady polującego kota:


Mysz, zdaje się, nie przeżyła. Ptak to nie wiem.



A dziś melisa z pomarańczą. Coraz bardziej lubię herbatkowe zestawienia ziołowo-owocowe. Wolę z melisą niż z hibiskusem, bo pchają go w torebkę niewiadomoile :P i potem w smaku masz sam hibiskus.



Karteczka:


Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem. Chyba nie jest łatwo zostawić znajomą budkę z piwem ani 99 owiec. Ale. Żeby zweryfikować Słowo, trzeba się ruszyć. I to szybko, zanim umknie, żeby nie było tak, że odejdzie, zanim wstaniesz. Bo potem będziesz latać po mieście i szukać, aż cię pobiją.

A oni poszli szybko i znaleźli. Józefa, Maryję i Dzieciaka w żłobie (btw czy słowo "dzieciątko" używane jest tylko jako zdrobnienie religijne? Okropne słowo). Znak się potwierdził do ostatniej pieluchy. 

poniedziałek, 29 grudnia 2025

i się zaczyna

 śnieżyca, a przynajmniej tak zapowiadają. Za oknem widzę tyle:


Ffffkurza mnie to, bo jak mam wolne, to zawsze musi być pogoda do d. Zaręczam, że jak wrócę do pracy, pogoda się wyraźnie poprawi. Tylko co ona zrobi, jak odejdę na emeryturę? :P

A przed śnieżycą, hm.

Wstałam rano i pobiegłam do mamy po to, żeby usłyszeć, że ona do ortopedy jednak nie pójdzie. Bo... i wyszło na to, że prywatnie nie chce, a wybierała się dlatego, żeby skierowanie się nie zmarnowało. :P Potem jeszcze miałam akcję "pokrój mi kartofle". OK, to wstawię wodę i niech ci się gotują już, co? "Ale ja ich nie będę jadła". To po co kazałaś mi kroić?

Nie odważyłam się sprawdzić, czy śmieciarki wywiozły już z okolic śmietnika tą prawie tygodniową górę śmieci. Sprawdzę jutro. Na wszelki wypadek wycofałam się nad Wisłę.


Kormorany przypominają trochę stado pingwinów. :P


Czapla siwa przypomina czaplę siwą


a biała poniekąd przypomina ducha. :)


Było tak ciemno, że migawka nie dała się przekonać do krótkiego mignięcia. A zdjęcie dzięki temu wyszło niezwykle oryginalnie.

Machnęłam ręką i poszłam cpykać zdjęcia krajobrazowe.






Na koniec spotkałam jeszcze dwa łabędzie w krzakach, ale sfotografować pozwolił się jeden.


A potem już zapadła całkowicie ciemna noc. Znaczy, minęła piętnasta. :P

A potem siadłam nad herbatką, a za oknem było tak:

Herbatka Vitax malinowo-jeżynowa. Ja czułam tylko hibiskus i bardzo intensywną jeżynę, maliny wcale.


Kartka:



Aniołowie odeszli do nieba, zrobiło się cicho i ciemno. Wiara zdechła śmiercią nagłą. Słowo trzeba było zweryfikować faktem. Sprawdzić. Co się tam właściwie stało, jeśli. I czy nie zwariowali. Albo czy nie wypili za dużo.

Proroka poznacie po tym, że sprawdzi się, co powiedział. Jeśli nie, taki prorok musi ponieść śmierć.

No i zostawili te 99 owiec na pustyni i poszli szukać jednego Baranka.