ten dzień. Już jak szłam do pracy to byłam taka zmęczona, że chciało mi się płakać. A potem tylko gorzej. W pracy, w domu. Nie mogę dość się nauczyć nie ufać ludziom :P i wiecznie na tym przegrywam, no. Myślę, że naprawdę chciałabym się już zabrać z tej strony świata. Poza tym, oczywiście, boję się. O. Jak zawsze kiedy nie mogę się dodzwonić. Pewnie dlatego tak rzadko dzwonię choćby do Łodzi...
Bezradność i że znowu (jak zwykle) zawiodłam. I że strasznie pusty i płytki jest ten świat. I ja tu nie chcę być dłużej niż absolutnie muszę. Mam już dość tego poligonu i swojego nieradzenia sobie w tej Twojej legii cudzoziemskiej, Wiesz?
I myślę dziś, że profanacja _rzeczy_ świętych mniej powinna boleć niż profanacja żywego człowieka. Powinna.
I myślę, że jestem totalnie głupia, bo nikt oprócz mnie się tym wszystkim wcale nie przejmuje.
399.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.