była za to mgła.
Powoli opadała, znikała, przesuwając się ku południowi, zupełnie pod prąd. I wtedy ukazały się kormorany.
Rządek czarnych dam we mgle.
Powoli z tumanu wyłaniały się mewy, czaple, nurogęsi. Zatrzęsienie.
Nigdy nie widziałam aż tylu naraz.
Samych czapli było kilkanaście, tyleż kormoranów, mew i nurogęsi bez liku.
Szpaków całe gromady, już-już odlecą.
Zostaną wierne sójki.
Zmarzłam nad Wisłą jak pies :P.
407.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.