na czwarte piętro na własnych plecach zgrzewkę mleka, dwie paczki frytek, chleb i jeszcze parę drobiazgów poważnie się zastanawiam, czy nie lepiej stanąć na dole i poczekać na windę :P.
Dziś na dnie szybu zrobili wylewkę.
Pewnie wiele nie widać, ale w porównaniu z poprzednim zdjęciem dno jest równe, bez dziury.
Tak, marzę o windzie, a co.
Poza tym praca, cudowne popołudnie nad układaniem planu (przerypałam sobie środę, policz mi to, Panie...). (Tylko 37 tygodni, śród pewnie kilka mniej - tak na pociechę....) (Ile śród? :biorę kalendarz: 35? ok... :P) (za to czwartki mam ok...) (i tak ten plan teraz jest lepszy niż to, co szefowa ułożyła...) (szefowa twierdziła, że jej planu _nie_da_się_ poprawić, hehe...) :)))
Poza tym modlę się teraz szczególnie za takich dwóch - w kontekście spowiedzi. Jeden dziś znowu wlazł na jakie strony nie trzeba :P i ma kłopot, do którego księdza iść. Drugiego czeka decyzja, a ja o wyniku pewnie się nie dowiem...
Trzeci nie chodzi do spowiedzi. I to nie tak miało wyglądać, Panie.
Gdybym wtedy wiedziała, że to tak będzie - pewnie bym zdecydowała, że to nie ma sensu. Z mojego punktu widzenia nie ma. A z Twojego?
Powiesz mi Kiedyś? Pewnie nie...
372. Dopiero. Zimno strasznie, oczywiście nie grzeją ani w domu, ani w pracy. Idę pod kołdrę czy co.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.