co się dzieje z tym czasem i dlaczego od razu jest południe, a potem za chwilę wieczór i noc. Może zacznę wierzyć w śmiałe teorie spiskowe o globalnym skróceniu sekundy? :P Bo kiedyś żeby odmierzyć jedną sekundę kazali mi liczyć, szybko bo szybko: sto dwadzieścia jeden, sto dwadzieścia dwa, sto dwadzieścia trzy - i to miała być jedna sekunda. Teraz, jak sądzę, sekunda mija przy "sto dwadzieścia". I może dlatego czasu zrobiło się trzy razy za mało.
A dziś ostatnia herbatka z Irvinga, biała śliwkowo-melonowa. Smaczna, naprawdę śliwkowo-melonowa (ok, może śliwkowo-jabłkowo-brzoskwiniowa, ale w przyjemny sposób).
Do końca stycznia została mi jeszcze jakaś jedna herbatka z Vitaxu, kilka z Teekanne i jeszcze jakieś, których dotąd nie próbowałam. Jak na razie najbardziej zauroczyły mnie herbatki z EnglishTeaShop. I to chyba będzie ostateczny wniosek z tegorocznego (i trochę zeszłorocznego) herbatkowania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.