pada, pada śnieeeg!
Do pracy idę piechotą, nie jadę sankami, sanki nie dzwonią dzwoneczkami. A śnieg pada niestrudzenie mimo to.
A herbatka dziś z Irvinga wiśniowa z kardamonem. Kardamonu znowu nie czuję, ale jest przyjemnie wiśniowa.
Kartka dziś z pewnym przeskokiem chronologicznym - BTW było już parę takich kartek z przeskokami, żeby w miarę wpasować się w kalendarz liturgiczny. Na Trzech Króli musiało być o trzech królach, więc opuściłam kartkę o naradzie u Heroda. A dziś wracam. Taki flashback.
No ale.
Ciekawe, że mędrcy (i mędrczynie, hehe) pytali o króla, a Herod od razu zajarzył, że chodzi o Mesjasza. I może to Herod był jedynym człowiekiem w ówczesnym Izraelu, który wcale na Mesjasza nie czekał. Dobrze mu było jak było, na co mu Mesjasz. Jeszcze by wygonił Rzymian i rozwalił bardzo wygodne układy i układziki. I chyba tylko Herod, jak nikt inny w Izraelu, mógł wpaść na pomysł, że Mesjasza trzeba zabić.
Po drugie. Jeśli to było takie oczywiste, że Mesjasz urodzi się w Betlejem, to każdy z mieszkańców Betlejem mógł mieć poważną nadzieję, że zostanie rodzicem Mesjasza. A ludzie, którzy w Betlejem nie mieszkali, raczej musieli się tej szansy wyrzec. Tak by wynikało z ludzkiej logiki. Tymczasem Bóg, jak to On, ma ludzką logikę w serdecznym szacunku, i Robi Swoje.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.