trochę czasu na niewątpliwe hobby, jakim jest malowanie po numerach:
Mam nadzieję, że już trochę coś widać. Niestety jest za ciemno, przynajmniej wtedy, kiedy ja nie pracuję. A nawet kiedy nie pracuję, zwykle mam nawał rzeczy, które bezwzględnie należy zrobić przed zajmowaniem się takim gupotami jak malowanie. Marzę, że na emeryturze wreszcie będę mieć i na to czas.
W szkole tymczasem szaleństwo wystawiania stopni na półrocze (btw teraz już nie mówi się "na półrocze", wszedł jakiś nowy żargon, którego nie opłaca mi się zaczynać uczyć) - i potrwa najbliższe 2 tygodnie, a potem tydzień szaleństwa z radami i zebraniami. I - oby - spokojna przystań lutego. A ferie już prawie na wiosnę, jakoś od walentynek.
Tymczasem moje malątka ze stolycy zaczynają ferie w ten piątek i powątpiewamy, czy warto było w ogóle na te półtora tygodnia do szkoły wracać. No ale.
A herbatka dziś śmieszna, zielony earlgrey z Irvinga:
Ja tam wolę czarnego earlgreya, ale doświadczenie ciekawe. :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.