poniedziałek, 12 stycznia 2026

wyrwałam dziś

 trochę czasu na niewątpliwe hobby, jakim jest malowanie po numerach:


Mam nadzieję, że już trochę coś widać. Niestety jest za ciemno, przynajmniej wtedy, kiedy ja nie pracuję. A nawet kiedy nie pracuję, zwykle mam nawał rzeczy, które bezwzględnie należy zrobić przed zajmowaniem się takim gupotami jak malowanie. Marzę, że na emeryturze wreszcie będę mieć i na to czas. 

W szkole tymczasem szaleństwo wystawiania stopni na półrocze (btw teraz już nie mówi się "na półrocze", wszedł jakiś nowy żargon, którego nie opłaca mi się zaczynać uczyć) - i potrwa najbliższe 2 tygodnie, a potem tydzień szaleństwa z radami i zebraniami. I - oby - spokojna przystań lutego. A ferie już prawie na wiosnę, jakoś od walentynek.

Tymczasem moje malątka ze stolycy zaczynają ferie w ten piątek i powątpiewamy, czy warto było w ogóle na te półtora tygodnia do szkoły wracać. No ale. 

A herbatka dziś śmieszna, zielony earlgrey z Irvinga:


Ja tam wolę czarnego earlgreya, ale doświadczenie ciekawe. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.