do szkoły - nie bolesny, ale niezwykle mozolny. A do ferii u nas miesiąc i tydzień. W międzyczasie trzeba jakoś zajmować się mamą i ogarniać wszelkie inne życiowe sprawy...
Dziś rozmawiałam z Panią Ha i jestem zdumiona i zadziwiona jej wiarą. Pani Ha ma za tydzień operację nowotworu. Z Kościołem miała w życiu kilka przygód, nie zawsze z jej winy. Demonstracyjnie nabożna nie była nigdy. A tu proszę. Wielu nabożnym (i sobie) życzyłabym z serca takiej wiary, jaką teraz prezentuje Pani Ha.
A herbatka dziś Irving, zielona z mango i grejpfrutem. Mango wyraźne, grejpfrut ledwie zauważalny. Dobra.
To nie było tylko tak, że mędrcy dali Jezusowi jakieś tam symboliczne dary dla monarchy, proroka i męczennika, czcząc w Nim złotem króla, kadzidłem kapłana, a mirrą cierpiącego zbawiciela. Znaczy tak też było, ale oprócz wymiaru symbolicznego te dary to konkretny skarb wyjęty ze skarbca, mniej lub bardziej ciężka ofiara, oddanie czegoś, co dla mędrców było ważne i cenne.
W kolędzie jest, że złoto to dar naszej wiary, kadzidło - naszej nadziei, mirra - naszej miłości. I każdy, kto serio wierzy, ufa i kocha wie, że to nie symbol, tylko konkret. Czasem niemożliwie ciężki, nie do uniesienia.
W liście świętego Jana jest katecheza o pożądliwościach tego świata: pożądliwości ciała, oczu i pysze tego życia. Coś, co na katechezach tłumaczyli jako pokusy "jak najwygodniej żyć (= nie cierpieć, nie wyrzekać się żadnych swoich pragnień)", "jak najwięcej mieć (co tylko oczy widzą)" i "jak najwyżej zajść (i być najważniejszym)". BTW to są pokusy, które Chrystus przerabiał potem na pustyni. Do nich odnoszą się zalecenia postu, jałmużny i modlitwy - konkretnych sposobów walki z tymi trzema Janowymi pożądliwościami. A jeśli tak, to ofiara złota jest odrzuceniem pokusy posiadania, ofiara mirry - odrzuceniem pokusy wygodnego, przyjemnego życia bez cierpień, ofiara kadzidła - odrzuceniem pokusy zrobienia kariery czy postawienia siebie możliwie wysoko, choćby na miejscu Boga. Bo paląc Bogu kadzidło stawiam siebie w pozycji pokornego sługi Boga.
Można dalej ciągnąć temat przez rady ewangeliczne, które podejmują niektórzy, a które w zasadzie powinny (w sposób i w stopniu odpowiednim do powołania i stanu życia) dotyczyć tak naprawdę każdego wierzącego i oszczędziłoby nam to wielu kłopotów. Ofiara złota to podjęcie ubóstwa. Ofiara mirry to podjęcie czystości, nie tylko seksualnej, chociaż dla paru osób właśnie ta seksualna to bolesny sport. Ofiara kadzidła, czyli uznanie, że jestem sługą, nie Panem, to podjęcie posłuszeństwa.
Tak czy siak, dary mędrców to konkret, nie tylko symbol. Twoje skarby, które oddajesz Mesjaszowi Panu. Lub nie oddajesz.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.