poniedziałek, 19 stycznia 2026

to są szpaki

 



Zdjęcia bardzo takie sobie, bo robione po szesnastej, czyli o zmroku:

I właśnie wtedy latają mi pod oknem całe stada tego czegoś. Zdybałam dwa na zaokiennych drzewach -no szpaki. Nie mam pojęcia, co robią w środku stycznia przy minus kilkanaście i paru centymetrach śniegu. Powinny być odleciane i wrócić na dzień kobiet. A one latają pod moim oknem i tylko czekam, aż zameldują się przy karmniku. 

Nie ma za to zimowych gości. Nie przyleciał ani jeden gil, o jemiołuszkach w ogóle szkoda gadać, czeczotek też nie widziałam. Nawet dzwońców, czyżyków, kwiczołów i szczygłów nie ma, widuje się jakieś pojedyncze sztuki i niezwykle rzadko. Co więcej, sikorki też pokazują się pojedynczo, nie ma tych zimowych dużych stadek. Nie wiem, wiosna idzie czy co. Na wszelki wypadek już zamawiam akcesoria do hodowania kiełków. A póki co, zanim nie nadejdą - dopijam spokojnie zimowe herbatki. Dziś czarna waniliowo-poziomkowa z Irvinga.


Smak jak na herbatę niezwykle zaskakujący. Gdyby ktoś mi to dał na łyżeczce do spróbowania i kazał zamknąć oczy, byłabym pewna, że to roztopione lody waniliowe z mieszanymi owocami, całkiem niezłe. Bo Irving oczywiście nie poprzestał na wanilii i poziomkach, napchał tam chyba z tuzin różnych owoców wszelakich, które stworzyły trochę owocową kakofonię. No i nieco dziwnie to w sumie wyszło. Nie że niesmacznie, ale jakoś nie na miejscu. :P

OK, pewnie zapyziała tradycjonalistka przeze mnie przemawia. 

I - no właśnie. Bo ja się zdecydowanie czuję starym bukłakiem i wolę stare, dobre wino. Niech se ci młodzi zmieniają świat, niech młode wino szumi w najlepsze - byleby gdzie indziej. :P Odpowiednio daleko ode mnie. Ja się już na żadne młode wino nie dam nabrać. Nie chcieli pić, porozlewali, trochę podziurawili i bukłak. I jest jak jest. Pozsychało się, zabliźniło, nie cieknie. 

A może po prostu nic już w środku nie ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.