piątek, 21 listopada 2025

dziękuję :)

 tak apropos tygodnia dziękczynienia :))) hehe. A tym razem dziękuję Pani Monice za pierwszą od nie pamiętam kiedy niespodziankę...hm... wcześniej chyba była niespodzianka od Agai chyba, a to już z rok? :)

Tak czy inaczej, kiedy otrzymałam wiadomość, że mam czekać na paczkę, ucieszyłam się pierwszy raz. I wprawdzie dostałam info, że paczka jest na tyle duża, że do skrzynki się nie zmieści, ale... raczej spodziewałam się czegoś wielkości, powiedzmy, średniej książki... a tu... ucieszyłam się drugi raz.


Bo paczka ledwie zmieściła mi się w rękach. A w środku... tu ucieszyłam się trzeci raz:


A w środku dwie kolekcje herbatek, krizmasowy żel pod prysznic, słodkości, i dwa zestawy karteczek prezentowych w - uwaga - w kwiatki!!!


Czwarty raz ucieszyłam się po otwarciu herbatek (nie mogłam się powstrzymać i otwarłam je natychmiast, obie:)


Tak więc do moich herbatek zakupionych w markecie (Teekanne i Herbapol) oraz do kalendarza adwentowego z herbatami marki Adalbert, który otrzymałam od koleżanki z pracy (też na wieść, że nie mogę się doprosić sprowadzenia kalendarza w pewnym sklepie) doszły jeszcze Vitax i Irving od Pani Moniki. A ja się cieszę, bo wieczory nad herbatką (co wieczór inną) zaczynają mi wchodzić w krew i są prawdziwą przyjemnością po kolejnym niełatwym dniu. I mam nadzieję na tych herbatkach dotrwać szczęśliwie do wiosny, tym bardziej, że może dotrze do mnie kiedyś i ten zamówiony kalendarz...

I raz jeszcze dziękuję, i naprawdę obiecuję się zemścić :). I tu refleksja drobna: Wy, niepiszący blogów (albo nie pokazujący ich) macie łatwiej, bo znacie mniej więcej taką mnie i z grubsza wiecie, co mi sprawi radość. Ja, próbując się mścić :P nie wiem o Pani Monice nic (na list spokojnie czekam...), więc zemsta będzie tym bardziej krwawa, że będzie dostosowana do moich koncepcji, nie zapotrzebowań Adresatki. :P Chyba że zechce mnie poinformować, co i jak.


OK, wracając do liczenia błogosławieństw:


4. Podziękuj za kogoś, kto pomógł ci wzrastać.

Znowu: było ich wielu. Chyba najbardziej za babcię, mamę taty. Prawdopodobnie dzięki niej żyję. Bardzo mi jej brakuje. 

5. Podziękuj za książkę, którą z radością czytasz.

I znowu jest wiele takich książek. A jeśli się przyznam, że książka, nad którą zawsze, ale to zawsze ryczę z rozczulenia :P, to "Najmilsi" Ewy Szelburg-Zarembiny? :))) Naprawdę. 

6. Podziękuj za lekcję, którą w ostatnim roku dało ci życie.

Dobra, i tu przestaje robić się słodko. Wydaje mi się, że tegoroczna lekcja od życia brzmi: nie masz po tej stronie świata swojego kawałka ziemi na własność. Może potrzebowałam tej lekcji, bo chyba istotnie zaczęłam się trochę za bardzo po życiu szarogęsić - a potrzeba mi świadomości, że to tak naprawdę nie moje, nie mam do tego praw i w każdej chwili mogę to stracić. 

Nieodmiennie zapraszam każdego, kto ma ochotę podzielić się swoimi refleksjami odnośnie tygodnia dziękczynienie, aby zostawił ślad w komentarzach. I nieodmiennie zachęcam do podjęcia tego tematu w osobistych przemyśleniach. 


A dziś herbatka malinowa z Herbapolu.


Na mój gust za dużo hibiskusa, za mało maliny.

Dzisiejsza kartka z kalendarza:




To tekst z Lekcjonarza na któryś z pierwszych dni adwentu. O Różdżce Jessego, czyli że stary ród (ojca Dawida) wyda nowy pęd - Mesjasza. Nowy pęd, który Jest krzewem winnym. A my, przy okazji - latoroślami.

Spocznie na Nim Duch. Myślę, że akurat na Nim to Duch naprawdę Spocznie, czyli będzie radośnie Odpoczywał.

On nie będzie sądził z pozoru, tylko sprawiedliwie. Nie mogę się doczekać. Bo wierność jest Mu jak... jak majtki. :) Bliżej i intymniej się nie da.

I wtedy będę nosić na ramieniu żywego szerszenia jako ozdobę i najłagodniejsze zwierzątko. I będę chodzić boso. W jednej lnianej kiecce przez całą wieczność. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.