z mojej porannej drogi do pracy. To kwitnąca forsycja zaskoczona zimą.
Tu wschodzi słońce.
Tu zaskoczone zimą róże.
A poniżej kolejno zaśnieżona aksamitki, nagietki i jakieś grzyby, nie wiem jakie, bo zaśnieżone, no.
Zliczając błogosławieństwa:
13. Podziękuj za coś, co sprawia, że poranki są do zniesieniaKaaawaaa....
14. Podziękuj za jeden przejaw Bożego działania w twoim życiu.
Chyba to, że ciągle jestem Mu wierna. Pomimo.
15. Podziękuj za kogoś opisanego w Biblii, kogo chciał(a)byś poznać.
Hm. Myślę, że Cyrusa. Może Ezechiasza. O, i na pewno oślicę Balaama.
A dziś herbatka pomarańczowa z Teekanne.
Mi smakuje.
Kartka z kalendarza:
Tu mamy z kolei tekst z liturgii Wielkiego Piątku... Zapowiedź Mesjasza, który Odkupi Swój lud. Drzewo zielone, z którym jeśli to czynią, to co się stanie z suchym. Różdżka Jessego. Korzeń Jessego. Korzeń z wyschniętej ziemi mi od razu kojarzący się z korzeniami drzew w wąwozach :).
A w ogóle to jest tekst, który trzeba czytać, może śpiewać - nie komentować.
















Dooobra........ może nie aż błogosławieństo ;)) ale dziękuję, że trafiłam na Twój blog :) , poważnie.
OdpowiedzUsuńCzasami pozwalam sobie myśleć, że może mi go Podsunął ..........
U mnie zima dziś się topi ale ma wrócić :).Ptaszki chyba zaskoczyła, jedynie sikory wszelkie i pojedyncze kosy wpadają coś dziubnąć, i jakieś takie wróbelkowate maciupstwa. Ale u mnie wokoło duży ogród i zaraz las to jeszcze mają gdzie i co.
A jeden grudnik żyjący w poniewierce zakwitł jak szalony :)!
Spokojnych dni :).
Iwona
:) Kiedy Amerykańcy "liczą błogosławieństwa" (zdaje się mają nawet jakąś piosenkę "I count my blessings"), wcale nie szukają rzeczy (ani ludzi) wielkich. I to mnie w nich zachwyca, że doceniają rzeczy małe i umieją za nie dziękować. My jak myślimy o błogosławieństwach to byśmy od razu chcieli nie wiem co. A Amerykaniec potrafi dziękować za koperek na kanapce.
UsuńZima stopiła się do reszty, w karmniku sikory i uparty gołąb. Osznurowałam dziś klatkę, żeby była szczelniejsza, znaczy dziury mniejsze i sprawdzam na fotopułapce: dał radę wleźć do środka czy może już nie?
O grudnikach jak dam radę to dziś będzie.
Nawzajem spokojnych.
Ja też jestem zaskoczona zaskoczoną forsycją. Jakiż Wy tam macie klimat na tej Lubelszczyźnie! A co do postaci z Biblii, z którą chciałabym się spotkać, to najpierw z zaskoczeniem pomyślałam, że z żadną (to o czymś świadczy, hm...). A potem przypomniał mi się Ezechiasz, król Judy. Z nim może tak.
OdpowiedzUsuńU nas często forsycje kwitną drugi raz na jesieni. Nie jakoś masowo, ale kwiatuszki są. A w tym roku kwitnie jeden krzak na całym podwórku, obsadzonym forsycją dość obficie.
UsuńLubię Ezechiasza. Nie miał chłop lekko, a dał radę.
No te róże to rozumiem. Nagietki też. Ale forsycja?
OdpowiedzUsuńZaskakujące to pytanie o postać. (No zakładam, że nie chodzi o Jezusa i Maryję). Nigdy o tym nie myślałam. Choć pewnie niejedna i niejeden okazaliby się ciekawymi osobami przy bliższym poznaniu. Choć - czy taki porządny Izraelczyk na przykład chciałby gadać z obcą kobietą? :D Ciekawe byłyby historie dalsze córki Jaira, czy tego uzdrowionego Gerazeńczyka....
Forsycja - patrz wyżej :)
UsuńZa swoich czasów na pewno by nie chcieli z nami gadać, zresztą po jakiemu by z nimi gadać, po aramejsku? Starohebrajsku? :)))Teraz chyba mają już inną perspektywę i inne możliwości komunikacyjne. Więc może kiedyś.
Myślę powoli (z naciskiem na powoli ;) o uzupełnieniu listy błogosławieństw, może w weekend, na początek Adwentu, się uda. Ale zainteresowało mnie pytanie o postać biblijną i pomyślałam o Ananiaszu (tym od Pawła, nie od Safiry) - człowieku, który rozmawiał z Bogiem, jak z sąsiadem. Jakoś mnie w tym roku ujęła autentyczność i głębia Ich relacji. Może jeszcze ze świętym Janem bym pogadała, a ze Starego Testamentu, to nie wiem na razie :)
OdpowiedzUsuńDo Nowego Testamentu jeszcze nie doszłam :). Z naciskiem na powoli :)
Usuń