czwartek, 13 lutego 2025

ostatnim końskim tchem

 do ferii. 



Faworki kupiłam, zaniosłam do pracy, nie chciało mi się piec. 

Za to na obiad popełniłam zapiekankę "nie wyrzucaj wczorajszych naleśników". :)






U mnie w domu jedzenia się nie wyrzuca i już. 

Poza tym po kilku dniach niezmiernie wysokiego ciśnienia dziś spadek na łeb na szyję i znowu boli mnie łeb. 

Dość zimno, chociaż cieplej niż przez parę ostatnich dni. W karmniku stali goście.



Niektórzy się tłuką, inni mieliby już ochotę się trochę porozmnażać.



Gniazdo niczego, no.

Inni po prostu jedzą.







Miłe stworzonka takie.

Jutro ostatni dzień lekcji i ferie. Tak wiem, nauczyciele nigdy nic nie robią i ciągle mają wolne. Na pociechę: emeryci mają jeszcze więcej wolnego i robią jeszcze mniej. Więc o lenistwie pogadamy za półtora roku.

A, zapomniałam. Jednym z zadań na ferie będzie załatwienie laptopa dla nauczyciela. Ja nie potrzebuję, ale potrzebuje koleżanka, która nie dostała kodu, bo nie  była zatrudniona na dzień któryś tam minionego roku, a teraz zatrudniona jest. Swoją drogą, ilu nauczycieli, którzy byli zatrudnieni na _ten_ miniony dzień, a przestaną być zatrudnieni na przykład z końcem roku, laptopy dostanie?

W ogóle te laptopy powinny być na szkołę. I w szkole zostać.

1113.

2 komentarze:

  1. Nie wierzyłam, że to możliwe, ale chyba jednak nadeszły ;) Ufff...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja dalej nie mam prysznica. I wszystkie rzeczy z łazienki leżą na stosie w pokoju. Jakby coś się zmieniło, dam znać.

      Usuń

Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.