środa, 20 listopada 2024

oto moja suszarka

 



Musiała być malutka, żeby mieściła się w mikrokabinie prysznicowej. No i się mieści.

Poza tym zakwitł biały listopadek.






Zdumiewa mnie, jak świat? ludzie? ucieka/ją przed szarzyzną i zimnem tych dni. Już na wystawach sklepowych choinki, już w oknach świąteczne światła.



BTW: na pierwszym planie gniazdo po srokach. :)

Tymczasem ta szarzyzna jest fascynująca. Chociaż faktycznie zimna i mało komfortowa.


I dziwię się, bo z jednej strony dzisiejszy świat ceni doświadczenia i lubi doświadczać różnych, niekoniecznie obiektywnie przyjemnych, rzeczy (byleby wiązały się z adrenaliną) - a z drugiej ucieka przed doświadczeniem szarej, ciemnej, zimnej i mokrej jesieni. 

A to przecież tylko kolejne doświadczenia, przez które można (i trzeba, i warto) przechodzić. 

1028.

2 komentarze:

  1. Mniej więcej to samo dzisiaj myślałam (o szarzyźnie), chociaż przecież listopad rozświetlam, otulam się (tylko nie przez boże narodzenie w listopadzie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale właśnie to jest fajne, że listopadowa świeczka na stole nie musi być przybrana poinsecjami.

      Usuń

Blog został zamknięty, nie ma możliwości komentowania.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.