bo boli mnie łeb i łamie w kościach - jako stara baba przed, daj Boże, emeryturą mam prawo być chodzącym barometrem. Mam nadzieję.
Z powodu nieustającego kaszlu nie dotarłam dziś do spowiedzi. Kaszel najgorszy rano, potem - po lekach i po przetkaniu wszelkich rur i kanałów - trochę mija.
Ubrałam się cieplutko i wyszłam na niewielki spacer, na jabłka koło ZDUNGu. Jabłka leżą pod drzewami i gniją, ale można się najeść. :)
Latają całe stada trznadli i szczygłów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Blog został zamknięty, nie ma możliwości komentowania.
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.