jednak potrzebuję L4 i chyba antybiotyku... nie chciałam, ale naprawdę nie daję rady. Trochę mi to zwolnienie teraz komplikuje parę spraw i będzie trzeba poprosić paru ludzi o pomoc pewnie. I może mi to zrobi dobrze na pokorę nawet.
Wpadł mi przelotem w oko jakiś internetowy tekst o - no właśnie, o ostatnich rycerzach Jedi wycofujących się na odległe planety, aby tam w spokoju dożyć dni swoich, pracując w ogródku. :P I tia, widzę to zjawisko. Trochę poczucie przegranej, trochę rozczarowanie, bo to nie tak miało być, trochę pewnie wykopanie z aktywności przez parę osób, które w założeniu powinny wspierać aktywność - i rycerz Jedi ląduje na zadupiu wszechświata, i sadzi marchewkę. I niech się cieszy, że ma gdzie wylądować, jeśli jakiś kawałek planety po przodkach odziedziczył...
Myślę teraz o Pani Zet. Pamiętam ją tak ze 20 lat temu. OK, miała dziwne, specyficzne oczekiwania i rzeczywistość ją pewnie przerosła tym, że historia potoczyła się w zupełnie innym kierunku. A Pani Zet na początku bardzo chciała kierunek historii wyznaczyć. Może uważała, że to jej powołanie.
Pan Bóg to jednak specyficzne poczucie humoru Ma. I zaiste dziką fantazję. I że (s)pokój naprawdę najłatwiej znaleźć w przyrodzie i w samotności. Więc najłatwiej uciec w ogródek i fotografowanie ptaków.
A za oknem dziś całe stada szpaków, chyba odlatujących, i kwiczołów, chyba przylatujących. A na balkonie mazurki.
Zdjęcia wstawię jak przyjdę od lekarza. Ależ mnie zatoki bolą, i gardło, i ucho.
edit:
szpaki odlatują
kwiczoły przyleciały. Też ich było całe stado, ale one uwielbiają się chować.
Mazurki, przynajmniej na razie, wyglądają na stworzenia stacjonarne.
Sierpówki też.
Tak se myślę, że wyglądają nie tylko na stworzenia stacjonarne. One są wyjątkowo dobrze zadomowione tutaj.
1113.
Ooo... jednak... No to zdrowiej, a przede wszystkim odpoczywaj :*
OdpowiedzUsuńStwierdziłam, że nie będę nikogo zarażać i się kładę...
UsuńZdrowia! I odpocznij jednak.
OdpowiedzUsuńDzięki. Pół dnia przespałam dziś.
Usuń