Poza tym zakwitł biały listopadek.
Zdumiewa mnie, jak świat? ludzie? ucieka/ją przed szarzyzną i zimnem tych dni. Już na wystawach sklepowych choinki, już w oknach świąteczne światła.
Tymczasem ta szarzyzna jest fascynująca. Chociaż faktycznie zimna i mało komfortowa.
I dziwię się, bo z jednej strony dzisiejszy świat ceni doświadczenia i lubi doświadczać różnych, niekoniecznie obiektywnie przyjemnych, rzeczy (byleby wiązały się z adrenaliną) - a z drugiej ucieka przed doświadczeniem szarej, ciemnej, zimnej i mokrej jesieni.
A to przecież tylko kolejne doświadczenia, przez które można (i trzeba, i warto) przechodzić.
1028.
Mniej więcej to samo dzisiaj myślałam (o szarzyźnie), chociaż przecież listopad rozświetlam, otulam się (tylko nie przez boże narodzenie w listopadzie).
OdpowiedzUsuńNo ale właśnie to jest fajne, że listopadowa świeczka na stole nie musi być przybrana poinsecjami.
Usuń