z karmnika
U mnie w karmniku kosy, bogatki i modraszki. A po drodze z pracy chyba widziałam sosnówkę... chciałabym zastać jakąś w karmniku. Kiedyś.
W pracy pokonałam dziś znaczącą część nawisu okołosemestralnego, jeszcze dwie rzeczy i wracam do normalnego stanu zapracowania. Tymczasem zaatakowały mnie zatoki. Dialog na przerwie: dziewczyny, zatoka mnie boli. Jaka zatoka? Botnicka. To oby nie Perska. Czemu? Bo w Perskiej jest ropa :P.
Więc ropy chyba na razie nie ma, ale zapalenie i obolałość jak najbardziej. Nie bardzo chcę iść na L4 w przyszłym tygodniu, więc bronię się ze wszystkich sił i wszelkimi możliwymi środkami.
Poprószył śnieg, ale szału nie ma, temperatura koło zera. Zostaje mi karmić sikorki i nie wybrzydzać na gatunkową monotonię, z nadzieją, że zatoka się uspokoi. I nie zamieni w Perską.
513.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.