wtorek, 20 grudnia 2022

rozmraża się powoli

 gigantyczna lodówka mojego świata. I jak z prawdziwej lodówki wszędzie woda i mokry śnieg. 

Mama jest na mnie wściekła i daje mi to do zrozumienia średnio co pół godziny. Bo wymyśliłam, żeby ciasto zrobić w małej tortownicy. I to jest bździna nie ciasto. :P Gorsze epitety też słyszałam. Poza tym jutro idę do pracy od 8.00 do 14.00 i nic w tym czasie nie zrobię w domu. Jak tak można. 

Chciałabym zniknąć. Albo żeby mnie w ogóle nigdy nie było. I tak nic dobrego ze mnie nie Masz, więc po co mnie Wymyślałeś w ogóle? 

A poza pracą to głównie robię ostatnie zakupy i nawet nie walczę o jakiekolwiek sprzątanie u siebie. Odkurzę i będzie. Skończyłam oklejać okładkę do wieloletniego kalendarza adwentowego.


Adwent jest lepszy niż święta. Przynajmniej człowiek ma nadzieję, że może jednak Przyjdziesz.

468.

poniedziałek, 19 grudnia 2022

rekolekcje cd

 i spowiedź - i chyba tyle mi wystarczy :P. Spowiedź taka, jakby znowu miał mi za złe, że przyszłam i czas zajmuję: szybciej, co jeszcze, co dalej, ok, szybciej, z czego ty się babo w ogóle tu spowiadasz, krzyżyk, formułka, paszła. Wcale nie było długiej kolejki, nie. A ja też godzinami się nie spowiadam. Jak podchodziłam do konfesjonału, kończył się psalm, jak odeszłam, to był początek ewangelii. Nie wiem, minuta trzydzieści? 

Kazanie rekolekcyjne dalej w temacie jak to teraz jest źle na świecie, jak to kiedyś było dobrze... wniosek mam taki, że należy wyrzucić z domu telewizor, komputer, telefon, odciąć internet, założyć domowy ołtarzyk i co wieczór modlić się całą rodziną, i to rozwiąże większość naszych wszelkich problemów. Swoją drogą zawsze mnie ciekawi, jak to jest, że o gorszącej zawartości internetu i telewizji dowiaduję się na ogół od księży na kazaniach... co oni oglądają i gdzie oni wchodzą??? :P I naprawdę nie wiem dlaczego oni zakładają, że w każdym domu jest telewizor. Może nie wyobrażają sobie życia bez.

W każdym razie z rekolekcjami na ten rok skończyłam. 

Poza tym oczywiście praca, zakupy, próbowałam upiec ciastka, ale nie wyrosły... Zmęczona jestem, syfy na gębie dzielnie wyskakują, odczekam do 15 stycznia i kupię drugą paczkę heviranu, może za dziesiątą paczką w miesięcznych odstępach coś chociaż trochę pomoże. 

Poza tym zrozumiałam dziś kult słońca :P. Że można czekać z nosem przy szybie i odliczać minuty - pokaże się czy nie?





Dziś się pokazało. Poza tym u nas mróz i masa śniegu, nie wiem, co stanie się z tymi hektolitrami wody, jak się to roztopi. A sople na pewno polecą komuś na łeb.



467.

niedziela, 18 grudnia 2022

adwent po trzech tygodniach

 


jak widać, zabrakło mi żółtego tuszu w drukarce :P. Z zaległych mam rekolekcje, spowiedź i sprzątanie. 

Co do rekolekcji - zaczęły się na parafii. Prowadzi ksiądz z Ukrainy, chyba Ukrainiec, rozumiem z grubsza połowę tego, co mówi, jak się skupię - bo generalnie strasznie wrzeszczy. Dziś było o tym, jaki świat jest wstrętny, bo toleruje mniejszości seksualne, i o tym, że ludzie rzucają na innych przekleństwa. Nie wiem, może magia (i rzucanie uroków) jest problemem na Ukrainie, u nas widzę parę ważniejszych spraw do omówienia na rekolekcjach... chyba. Nie wiem, czy jedna dziesiąta zebranych w kościele odebrała to kazanie jako naukę dla siebie. Mniejszością seksualną, chwała Bogu, nie jestem, a ci przedstawiciele mniejszości, których dane mi było poznać, swoim zachowaniem raczej nie skłonili mnie do promowania i popierania ich seksualnych hm dyferencji. Po drugie, nikogo nie przeklęłam i nie zamierzam (naprawdę, M. :P).  Pół godziny byłoby zmarnowane jak nic, gdyby nie chlubny zwyczaj odmawiania różańca na kazaniach... polecam. :P 

Poza tym skończyłam dziś szyć jeżyki i sfinalizowałam pudełko na prezent do szkoły - do obejrzenia w kalendarzu adwentowym 2022. Przygotowałam lekcje na kolejne trzy dni, odrobiłam kuchnię, zaczęłam (resztką kleju po pudełku) oklejać wieloletni kalendarz adwentowy na kolejne lata... no i już jest ciemno i oczywiście poszłabym spać. :P

466.

sobota, 17 grudnia 2022

oglądaliście kiedyś sójkę z góry? :)))

 


Generalnie jak Pan Bóg Stwarzał sójki, to Mu się udały.





Sierpówki też.




I szczygły




i sikorki.




i szare dzwońce


i szpaki


i kawki z ośnieżonymi dziobami.


U nas chwilowo jeszcze zima w pełni. Cały dzień padał śnieg. I mróz jeszcze trzyma. 


Gdyby to ode mnie zależało, święta byłyby teraz. :P I mam to w Briko, że mam nieposprzątane. Dziś trochę coś ogarnęłam i znalazłam w piwnicy sztuczne choinki. Moją i mamy. Pół dnia szyłam jeże i jutro powinnam skończyć. Pracuję nad pudełkiem na mikołajkowy prezent do szkoły. I jutro też powinnam je skończyć :). Przeraża mnie trochę ilość roboty, jaka mi jeszcze została do przerobienia... Mama znowu mi dogryza, na razie wytrzymuję, no wiem, że za którymś razem nie zdzierżę i odpowiem. Nie wiem, czy Ty w ogóle Zauważasz te razy, kiedy ignoruję, czy Patrzysz tylko na te razy, kiedy się odgryzam? A może w ogóle nie Patrzysz, bo Cię to nie Obchodzi zupełnie? 

Przecież Pojawiłeś Się dopiero na końcu tego okropnego rodowodu. I co Cię to, co się w nim działo wcześniej. 

465.

piątek, 16 grudnia 2022

jeszcze więcej śniegu

 i inne wielce artystyczne zdjęcia... Tak było o poranku. 


Niektórzy się bardzo dziwili:


No bo co, pada i pada.

Na okienku w pracy wybiegłam nad Wisłę.




Dosłownie na 15 minut. Padało bezustannie.

Po pracy śnieg się zmniejszył, ale padał dalej. Stwierdziłam, że mam to gdzieś i dziś odpoczywam. Czyli wyjątkowo zajmuję się swoimi sprawami, szyję jeże, obserwuję ptaki i takie tam. 

Zgadnijcie, co to:



Tak, właśnie tak: całe stado szpaków. Wymieszane z kwiczołami.




Naprawdę nie wiem, co tak liczne stado szpaków robiło na Lubelszczyźnie 16 grudnia. 


A poza tym śnieg, śnieg, śnieg...


464.

czwartek, 15 grudnia 2022

po pracy

 uciekłam na chwilę nad Wisłę. 


Z bieli wychyliła się szyja. Zakończona głową. 


A potem cała reszta.


W sumie to dwie reszty...


Były też gągoły, nurogęsi i kormorany, ale daleko.




Dostało mi się w domu, że tak późno przyszłam... 

A potem było już tylko sprzątanie i przygotowywanie jutrzejszych zajęć. I szycie jeży.
W rodzinie mam znowu kowida... nie wiem, co ze Świętami, martwię się o mamę. I mi też się wcale nie chce chorować. :P 

Dni są koszmarnie krótkie, z niczym nie zdążam. 

Zdaje się, że wracam do zwykłej ilości syfów na buzi, czyli przynajmniej trzy. Lek na opryszczkę się skończył i powinnam raczej zrobić przerwę przed ewentualną następną dawką, tym bardziej, że lek niewiele dawał. 

Dalej mi towarzyszy głębokie przekonanie, że do niczego dobrego się nie nadaję. 

463.

środa, 14 grudnia 2022

mróz

 ale kudy mu do tego, co zapowiadali... w najgorszym momencie było minus dziewięć. I słońce. Ciężko je było złapać pomiędzy budynkami miasta. I miałam ochotę uciec. Gdziekolwiek, byle poza.


Naprawdę mam już tak strasznie dość... Kolejne pomysły mamy, kolejne zastrzeżenia do mnie, wiecznie coś źle i nie tak. Niewiele już mam siły. Jeśli Twoja Matka patrzy na mnie tak jak moja, to dzięki normalnie. I wcale się nie zdziwię, jeśli tak samo Patrzysz i Ty. W końcu jak wszyscy to wszyscy.

Zimno jest, w karmniku pełno sikorek.


Bogatych


i modrych.


Kawki i sójki wyżerają im z karmnika co się da, więc w ramach dorocznej walki z karmnikowymi złodziejami opatentowałam karmnik z recyklingu, proszę:




Wygląda nieco jak ufo, a powstał w ciągu kwadransa z pudełka po ciastkach korzennych. Polecam wszystkim, którzy twierdzą, że nie da się samemu zrobić karmnika, a gotowy drogo kosztuje.


Poza tym oczywiście praca - znowu odchudziłam o połowę zeszycik z zadaniami maturalnymi. I znowu czuję się między nauczycielkami jak skamienielina z jakiegoś innego świata... I w ogóle nie wiem, naprawdę nie wiem, nie jestem w stanie wymyślić, po co ty mnie właściwie Wymyśliłeś. Łatwiej byłoby założyć, że jestem Pomyłką. 

462.