pamiętacie moją Sąsiadkę, która onegdaj pod skrzynkami na listy wrzeszczała, że niedługo zabronią jej oddychać?
Otóż. Dziś ta sama Sąsiadka, po powrocie z porannej mszy, na oczach mojej mamy (słyszałam relację) wyciągnęła święconą kredę i na własnych drzwiach napisała tryumfalnie: K+M+B 2022. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie trzy smakowite dodatki. 1. Napisała to pod napisem C+M+B 2021 (czyli nie starła zeszłorocznego napisu). Za kilka lat będzie miała zapisane całe drzwi. Ciekawi mnie przy okazji, czemu w zeszłym roku było Ce, a w tym jest Ka. Jakaś gazeta/stacja to zaleciła inaczej, a ja nie wiem? 2. Po dokonaniu na swoich drzwiach napisu editio altera :) Sąsiadka wykonała analogiczny zapis na drzwiach swoich sąsiadów, nazwijmy ich Sąsiedzi Prim, drzwi dokładnie pomiędzy drzwiami Sąsiadki a drzwiami mojej mamy. 3. Po czym Sąsiadka zwróciła się z naganą w głosie do mojej mamy, że ona napisu nie wykonuje. Mama na to, że ma białe drzwi i nie będzie widać. Na co Sąsiadka: to trzeba coś ciemnego na drzwi nakleić.
:))) Serio.
Epilog: Idę ja ci do mamy za jakieś pół godziny po opisanej wyżej scence rodzajowej, a tu nadchodzi Sąsiadka Prim - chyba też z kościoła, tyle że z mszy nieco późniejszej. Staje przed własnymi drzwiami i... ją zatyka. :)))
Zastanawiam się, czy nie nastąpi sequel w postaci: mama wraca do domu, a tu na jej drzwiach naklejona śliczna brązowoszara tekturka z napisem K + M + B 2022. A oddychać to zabraniają, prawda? :))))
wieczorem
wrzuciwszy ofiarę do skrzyneczki z napisem "ofiary kolędowe" uznałam, że mam niniejszym prawo dokonać aktualizacji napisu także na swoich drzwiach :P . Po czym zaczęłam się zastanawiać, jak to właściwie jest z tym pisaniem po drzwiach. Ostatnio wiążą go właśnie z chodzeniem po kolędzie. Podobno drzwi się opisywało dopiero po odwiedzinach księdza, w niektórych miejscach mają tego dokonywać chodzący z księdzem ministranci. Hm, czyżby po to, żeby drugi ksiądz nie przyszedł? :P
U nas po pierwsze nigdy, ale to nigdy nie chodzili po kolędzie żadni ministranci, zawsze sam ksiądz. Po drugie, napis na drzwiach absolutnie zawsze dokonywany był w Trzech Króli, najczęściej po wieczornej mszy, bo do popołudnia wszyscy byli w pracy. Po trzecie pisanie na drzwiach wymagało sporo cywilnej odwagi, bo za komuny można było być wzywanym do szefa na dywanik, jeśli się wypisywało na drzwiach antypartyjne znaki. Przez wiele lat (1970 i 80-te) jedynymi drzwiami w moim 38-rodzinnym bloku, gdzie wraże litery śmiały się pojawić, było mieszkanie zajmowane przez księdza na emeryturze. A niektórzy owszem, pisali na drzwiach, ale... od środka. :) I wtedy, popatrzcie, nikt się nawet nie zająknął o prześladowaniu chrześcijan.
Aż po powrocie do domu odszukałam modlitwę na poświęcenie kredy.
Boże, jedyna i wieczna Światłości, Ty przyprowadziłeś Mędrców do swojego Syna i objawiłeś im Jego jako Króla nad królami, a oni uwierzyli w Niego, oddali Mu pokłon i złożyli dary.
Pobłogosław ✠ tę kredę dla oznaczenia drzwi naszych mieszkań, w których przyjęliśmy światło Twojego objawienia. Spraw, abyśmy stawali się coraz bardziej widocznym światłem dla ludzi, którzy Ciebie szukają.
Pobłogosław ✠ to kadzidło, aby jego wonny dym wznosił się wraz z naszymi modłami przed Twoje oblicze. Spraw, niech nasze domy (napełnione dzisiaj wonią kadzidła) będą miejscem codziennej modlitwy w jedności z Twoim Synem, który zamieszkał między nami, aby objawiać nam Ciebie. Który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków.
Ani słowa o wizycie duszpasterskiej... czyli raczej tradycja oznaczania drzwi w związku z Objawieniem Pańskim jest bardziej poprawna niż pisanie na drzwiach jako dowód przyjęcia księdza po kolędzie.
120.