do mnie przyleciał:
Widywałam już modraszki i czerwończyki, a zieleńczyków jeszcze nie.
A to jakiś bielinek:
Modraszki, sikorki dla odmiany, zdaje się bezpiecznie wyleciały z budki. W każdym razie ich nie ma, a budka jest nienaruszona.
Poza tym mam naprawdę urwanie głowy. Matury w toku. Wizyta u lekarza z mamą. W międzyczasie praca. Pogoda okropna, susza, wicher, zimno.
940.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uprzejmie proszę jakoś podpisywać komentarze. Istnieje ryzyko, że niepodpisane komentarze będę konsekwentnie ignorować.