sobota, 14 maja 2022

znowu do Lbl

 i z powrotem...

dni mi przeciekają przez palce, kleją się jeden do drugiego. Dopiero była niedziela, już znowu sobota. 


Hehe, przedreformowy święty Maciej zimę tracił albo bogacił... to dzisiejszy chyba bogaci. Zimna Zośka nadchodzi i ma być przewlekła. I ja to czuję. 



wieczorne rozkminy
czasem najgorszym przekleństwem (i grzechem śmiertelnym) jest: niech Bóg ci tak sprawi, jak ty zrobiłeś mi. 
od początku tej historii mam gdzieś na dnie świadomości silne przekonanie, że tak, że mogłabym się zemścić, bardzo łatwo - zniszczyłabym, kogo bym chciała, w bardzo krótkim czasie. Tyle że ceną takiej zemsty byłabym ja. 
dlatego niezależnie od obrzydzenia, jakim mnie niezmiennie napełnia sama myśl o jakichkolwiek kontaktach z - po prostu nie. I to była decyzja od samego początku. I dlatego jest jak jest. Ja przegrywam, ok. 
myślę o "jeśli nieprzyjaciel twój jest głodny, to go nakarm, a tak węgle palące sprowadzisz na jego głowę". Jeśli tak istotnie by było, to ktoś będzie chodził mocno osmalony. Ale bez żadnego mojego w tym udziału. Jeśli. Jeśli ewangelia jest prawdą. Jeśli On nie Przesadzał. Fakt, On nie Zapowiedział, kiedy. Może po żywocie długim, satysfakcjonującym i opływającym we wszelkie cielesne i duchowe rozkosze. 
a jeśli ewangelia nie jest prawdą, to ja mam wszystko i tak w dupie. amen.

248.

piątek, 13 maja 2022

deszszszszczczcz

 pierwszy od nie pamiętam kiedy, nie że jakiś wielki czy obfity, ale trochę zawsze mokrzej....

Zawijasy i zakrętasy pracowe, potem parę godzin w ogrodzie - ja naprawdę nie wiem, czemu tam tak szybko leci czas, dziś niewiele zrobiłam, a tu osiemnasta. Potem jeszcze to, jeszcze śmo, i trzeba iść spać. 

247.

czwartek, 12 maja 2022

burza? chyba piaskowa....

 znowu podlewałam ogród, bo od wczoraj ziemia zmieniła się w warstwę rozgrzanego popiołu... Drozd próbował się wykąpać, ale wody wiele nie było, musiałam potem dolać.


Proszę, wystawiajcie wodę ptakom. 

Poidełko z blachy do pieczenia okazało się dziurawe, próbowałam je pomalować, niestety, użyłam bardzo starej srebrzanki, która dziś mi elegancko zeszła z blachy jak skóra z opalonych plecków, całymi płatami. Muszę malować od nowa inną farbą. 

A mój ogród jak zawsze w maju, proszę:





Kto panią pobił? - spytała dziś sąsiadka, zauroczona kolejnym megasyfem pod moim okiem, zajmującym sporą część policzka :P. Naprawdę, odcięłabym se ten łeb i przynajmniej syfów by nie było :P. Nie mam już siły z tym cholerstwem walczyć, nic nie pomaga, wyskakuje jedno g* za drugim, tyle sukcesu, że teraz po jednym na raz, nie po cztery, jak na Wielkanoc. Myślę, że moje ciało wszystkimi porami skóry próbuje mi pokazać, że ma już tego dość, naprawdę dość. Tyle że co ja bidna mogę zrobić? Też mam dość i co.

Ułożyłam na razie powtórzenie na pierwszą z trzech przewidzianych klasówek. Zawsze jakiś sukces :P.

246.

środa, 11 maja 2022

no i nie siadłam

 do testów, oczywiście. Najchętniej  bym zamknęła się w małym pudełeczku, a na wierzchu bym napisała: odpiii się wszyscy. :P Między maturami, lekcjami, zmianami planu, kroplami podawanymi mamie co 5 godzin, dzielnie nieustępującymi syfami na pysku, obrabianiem ogrodu krok po kroku, podlewaniem, bo z zapowiadanych nieodmiennie deszczów jakoś nie mamy ani kropelki od początku maja... po prostu mam dość wszystkiego i wszystkich. Znikłabym. Tak, żeby mnie nigdy nie było i nikt by nie musiał za mną tęsknić. Jak w filmach sajens cośtam, kiedy w połowie odcinka okazuje się, że główny bohater nigdy nie istniał - i nikomu w dalszej części akcji to nie przeszkadza. 

Żebyż na tych idiotycznych maturach człowiek mógł układać testy zamiast przez 3 godziny bezmyślnie gapić się w sufit... nie wiem, co za debil to wymyślił. 

245.

wtorek, 10 maja 2022

do Lublina i z powrotem

 od razu po odsiedzeniu pierwszej połowy dnia na maturze... nawet nie wjeżdżałam do centrum (better not to). Całkiem miła godzinka na słoneczku, dziś cieplejszy dzień niż dwa ostatnie. Tylko zmęczona jestem, jak zawsze po wyjazdach, jakkolwiek komfortowych. 

Jutro mam lekcje - pierwsze od jedenastu dni, trzeba było je przygotować, nie potrafię się zmusić do układania ostatnich klasówek... w ogóle mam masę papirowych zaległości, w długi łikend nie ruszyłam nic. Sprawdzam kolejny rozdział tego doktoratu, prawdopodobnie przedostatni (chociaż pierwszy). 

Do tego dochodzi zapuszczanie mamie kropli do oczu co parę godzin - mamie ten wyjazd dał w kość mocniej niż mi, tia. 

OK, to dziś doktorat, kompleta i spać, a jutro siądę do testów. Naprawdę siądę do testów. Mam z grubsza tydzień na ułożenie trzech. 

Wio.

244.

niedziela, 8 maja 2022

takie sobie wstężyki

 jeśli ktoś nie ma pomysłu na hobby, proponuję kolekcjonowanie wstężyków :). 






Wszystkie powyższe odmiany barwne znalazłam dziś w ciągu 2 sekund, na jednym słupku ogrodowego (nie mojego) płotu. 

Powędrowałam dziś na swój ogród, usiłowałam rozłożyć się na kocyku na trawie i odpalić fontannę - z czego odpalenie fontanny rzeczywiście się udało


poleżenie mniej, bo ziemia ciągle bardzo zimna. Więc siedziałam na trzech złożonych piętrowo kocykach i jednej poduszce :P, obserwowałam kwiatki

to jest, na przykład, mój tulipan.



tu przykłady różnorodności szafirków

i niezapominajek

oraz specjalnie na cześć Lómendila

pierwszy kwitnący głóg.

Z ornitologii odwiedziła mnie moja sąsiadka sójka



i parka kosów, baaardzo spragnionych kąpieli



U nas ciągle susza, zapowiadany od tygodnia codziennie deszcz dziś zmaterializował się w formie siedmiu kropli... proszę, jeśli macie suszę, wystawiajcie poidełka dla ptaków. 

242.