piątek, 20 stycznia 2023

coś Wam pokażę

 


Ta gwiazdka ma z tyle lat co ja, w każdym razie od zawsze pamiętam ją na czubku choinki w rodzinnym domu. Do dziś jest na choince u mamy. Podobno przybyła do domu rodziców ze świątecznym opłatkiem, jako ozdóbka do paczki opłatka. I jak się jej spodobało, tak została i jest :))). 

Jak kiedyś w końcu odejdę na emeryturę, zrobię takie gwiazdki na choinkę z różnymi motywami, aniołków i takich tam. I kiedyś ubiorę choinkę w samodzielnie zrobione ozdoby. Naprawdę. 

A śniegu dziś u nas tyle:


Wyskoczyłam na ogród, ale zmarzłam, pomimo temperatury wyraźnie na plusie. 





A z serii wytęż wzrok: znajdź ptaka :))). 


499.

czwartek, 19 stycznia 2023

postanowiłam się poprawić

 i mimo że cały dzień na dworze dalej lał deszcz, który pod wieczór przeszedł w śnieg, i nie dało się z domu nosa wysadzić, zrobiłam zdjęć kilka. 

Sójka się nie obcyndala, tylko włazi do karmnika z butami eee bez butów. 


Choinka zakończyła dziś swoją tegoroczną karierę.


Przy okazji drobny detal - gwiazda z wierzchołka. Czy ktoś uwierzy, że zrobiłam ją własnoręcznie, i to z tekturowej okładki po komunistycznym zeszycie 60-kartkowym, pazłotka po czekoladzie i cukierkach, kawałka złotej siatki zdobniczej ze sklepu florystycznego i półtora metra choinkowego łańcucha? A jeśli jest ktoś na tyle łatwowierny, to czy jeszcze uwierzy, że gwiazda nie jest klejona, tylko szyta? Igłą i nitką, normalnie szyta jest. Bo w latach dziewięćdziesiątych, kiedy powstawała, nie było w sprzedaży dobrego kleju... 


Poza tym sfinalizowałam próbne matury i mam koncepcję na wiosenną serwetkę i na kalendarz wielkopostny - olśniło mnie, kiedy sprzątałam szopkę :P. A poza tym dalej nic mi się nie chce. Naprawdę. A windę właśnie produkują w jakimś zakładzie produkcji wind, ma być montowana - zgadnijcie - eee... w maju. :P Takiego im wierzę. 

498.

środa, 18 stycznia 2023

padało

 u nas deszcz, nie śnieg. Znowu przesiedziałam w domu, grzebiąc trochę w próbnych maturach, kończąc sprawozdanie, ogarniając powoli Przedświątecznik. Kiedyś go pewnie pokażę... Coraz bardziej się czuję jak stara, zrzędliwa babcia spod pieca, która umie tylko opowiadać, że "za moich czasów..."

Jakoś nie chce mi się inwestować w przyszłość. Żadną. I serdecznie mało mnie obchodzi, jaka ta przyszłość zamierza być, czy dla mnie, czy dla kogokolwiek. Nie ja jestem panem (czy panią) historii, nawet panią od historii nie jestem. 

Robiąc Przedświątecznik przeglądam okołoświąteczne zdjęcia z kolejnych lat. Wiele z nich mnie za bardzo boli. Mój świat już umarł, Panie, moi ludzie już umarli. Nie chcę żadnego nowego świata. Ani nowych ludzi. Za dużo już w życiu widziałam. Myślę, że wiek powinno liczyć się nie latami, tylko doświadczeniami. I powinien być taki limit doświadczeń, po którym człowiek umiera. Nie dobrany podobno do możliwości danego człowieka, tylko z góry określony dla wszystkich, limit gatunkowy. Jak maksymalna wartość zasolenia dla halofobów. 

 I tak, widzę, że nie wstawiam żadnych zdjęć. I tak, jest to odbicie mojego nastroju. Nawet zdjęć mi się nie chce robić. 

497.

wtorek, 17 stycznia 2023

korzystając z

 kilku wolnych chwil i deszczowej pogody właśnie wtedy, kiedy akurat miałam ochotę iść na spacer, zrobiłam parę zakupów typu drobne agd, kupiłam mamie gadający zegarek dla niedowidzących, prawie pokonałam szkolne sprawozdanie i odsłuchałam dwa internetowe szkolenia. Jedno było o maturze i nawet ok, miło jest słuchać o tym, co się już wie (to tak jak z tymi piosenkami - nie lubimy tych, których nie znamy). Drugie natomiast było o tym, jaka to biedna i godna pożałowania jest dzisiejsza młodzież. Bo nie dość, że żyje w ciężkich czasach, to nikt się nie liczy z ich brakiem gospodarki hormonalnej, specyfiką układu nerwowego, rytmem dobowym charakteryzującym się chodzeniem spać o 3 nad ranem i w ogóle biedactwa, no. Jaka szkoda, że kiedy ja byłam młoda, nikt z dorosłych nie miał pojęcia, że, biedactwo, też żyłam w ciekawych czasach, że bywałam głodna, kiedy w sklepie był akurat tylko ocet, że mój układ nerwowy i hormonalny nie miały obowiązku być już rozwinięte, a kładzenie mnie spać o 22.00 było gwałtem na moim rytmie. :P

Nie no, w ogóle to powinniśmy się cieszyć, że ta dzisiejsza młodzież, uciskana i dręczona ze stron wszech, w ogóle raczy jeszcze żyć na tym łez padole. I czasem nawet, o zgrozo, chodzić do szkoły, chociaż to wbrew wszelkim rytmom. Prawda? 

Nie wiem, do czego to wszystko dąży, i mam szczerą nadzieję, że niedługo przestanę to oglądać. Na razie mam w planach jeszcze jedno szkolenie - za tydzień. Tak jak dziś, początek o 20.00, jakoś do 21.20 pewnie. A nauczyciele mają tylko cały czas w kółko wolne, no ba.


W każdym razie kilka linijek na liście rzeczy do zrobienia w ferie znowu skreśliłam. 

496.

poniedziałek, 16 stycznia 2023

no to prawdziwe ferie

 w końcu zaczynam, czyli wizytę po kolędzie mam na rok z głowy :P. Kolejny punkt na liście rzeczy do zrobienia można skreślić. Byłam dziś na tygodniowych zakupach jedzeniowych, posprzątałam dwa domy i dwa kawałki klatki schodowej, najchętniej bym poszła spać. 

Zgaduję, że Pan o znajomym IP zalogowany przez serwer z Singapuru (tia, to też widzę) pragnie się dowiedzieć szczegółów przebiegu kolędy. Jako że nie jest to ani pierwsza, ani ostatnia rzecz, jakiej chce się Pan dowiedzieć, to ja krótko: niech się Pan od***.  A Łódź pozdrawia. I Gliwice też. 

495.

niedziela, 15 stycznia 2023

tyle było słońca

 co podczas wschodu. A był to jeden z bardziej kiczowatych wschodów słońca, no :).





Potem już tylko padał deszcz - i bodaj pada dalej. Wiatr gwizdał w kuchennym okapie :P, siedziałam w domu, odrabiając kuchnię, pchając do przodu kolejne drobiazgi z listy spraw do uporządkowania w ferie, tworząc adwentowy przedświątecznik:


Z nostalgią (i uśmiechem) wspominam, jak kiedyś pewna Maturzystka z dumą pokazywała mi zeszyt, który samodzielnie obłożyła w szary papier. :))) A za moich czasów w trzeciej klasie podstawówki każde dziecko posiadające dwie rączki obkładało wszystkie swoje zeszyty samodzielnie... najczęściej w taki czy inny papier. To se ne wrati... a zdolności manualne niedługo ograniczą się do umiejętności manipulowania komputerową myszką czy taczpadem. I ja nie muszę tego oglądać, naprawdę :P. 

494.

sobota, 14 stycznia 2023

azaliż to wiosna?

 



Wyrwałam się do parku, między innymi odmówić różaniec i poobserwować gągoła w pozycjach różnorakich.










Oprócz gągoła i krzyżówek w parku tylko gawrony i kawki... nawet sikorki uciekły do miasta.

A ja dziś zrobiłam pierwszą szkolną robotę z listy (na ferie mam mnóstwo szkolnych zadań), poza tym pranie pogościowe i zakupiłam dwie kołdry w jednej z sieciówek specjalizujących się w spaniu.... W ramach remontu powyrzucałam stare kołdry, bodaj starsze niż ja. Jak byli goście, miałyśmy z mamą drobny problem, czym ich poprzykrywać. 

I myślę, że dziś będzie jeden z tych dni, kiedy pójdę spać po 20.00 :))). Przysnęłam przed telewizorem u mamy, co mi się naprawdę nie zdarza. A w nocy spałam jak niemowlę aż do poranka, czyli do 7.30, bo wtedy już w końcu jest widno. :P Myślę, że mój organizm ma zwyczajnie dość. 

493.