piątek, 10 września 2021

528

 czyli mamy trzeci z kolei dzień powyżej 500... a lubelskie każdego z tych dni jak nie na pierwszym miejscu, to na drugim. :P Od jutra zaczynam znowu szyć maseczki. Przydadzą się.

Straszliwie zmęczona po tygodniu numer jeden (w tym 40-tygodniowym Wielkim Poście do wakacji... :P). Przyszłam z pracy, padłam, zasnęłam. A mama lata jak z wiadomą śrubką w. Nie wystarczy jej jedno wyjście na swój ogród, po obiedzie jedzie jeszcze z koleżanką do jej ogrodu... mieć połowę tej energii, no. Tymczasem moja fizjologia daje popalić, dalej obolała z każdej możliwej strony. Może jutro dam radę więcej? Dziś już chyba nie...

2. 

Odliczam. Tia, zamierzam tak przez kilka lat, jeśli dożyję. 
Chciałabym w tym czasie zobaczyć, że Ty to Prowadzisz. 

czwartek, 9 września 2021

510

 czyli drugi dzień z trzech. Jeśli jutro będzie ponad 500 nowych zakażeń, od soboty wracam do szycia maseczek. 

Poza tym praca, przygotowanie do pracy na jutro (muszę jeszcze naładować komórkę i laptopa), poza tym spowiedź. 

Nie wiem, albo naprawdę Powiało, albo ktoś coś wie :P, albo zwykły, pospolity przypadek... ponieważ mam już naprawdę dość spowiedzi z roztrząsaniem :P i wysłuchiwania, że głupot się naczytałam :P, dziś postanowiłam zameldować sprawy bieżące i więcej nic. No zameldowałam i co słyszę? Cytuję: Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Zobaczysz. Wiem, że czujesz się skrzywdzona. Musisz po prostu zaufać i wytrzymać. Mocą modlitwy i sakramentów, inaczej nie dasz rady...

Odeszłam od tego konfesjonału i rozryczałam się.  Ja naprawdę nie prosiłam, nie prowokowałam tych słów. Albo on coś wie (co i od kogo?), albo przypadek, albo... coś mi Obiecujesz?
I czemu dziś rano otworzyłam Daniela na 12,12? Tysiąc trzysta trzydzieści pięć dni, Powiadasz? OK, ja Ci już odliczę. Much may happen in that time... 

1. 

Będę odliczać, jak wtedy, przed konsekracją, tamten rok, Pamiętasz? Do 1335. Jeśli to Ty, jeśli Chcesz, Możesz. Wiem. 

Jeśli to ma wisieć na włosku mojej wiary, to proszę Cię bardzo, tyle, że lepiej by Ci było powiesić całą sprawę na nitce babiego lata. Ale ok, umawiamy Się tak: Ty Prowadzisz, ja wierzę. I po 1335 dniach Zobaczymy. :P Uprzedzam, że jeśli nic nie Zrobisz, będzie Ci głupio nie tylko przed całym Niebem, ale i przed połową internetu... :P 

Już pierwszego dnia jest trudno... ok, nie oddaję czegoś, na czym mi szczególnie zależało, chociaż miło by mi było, gdyby. :P Przecież Wiesz. Ale ok, Ty Robisz co Chcesz i zakładam, że Zrobiłeś dobrze, no. 


Poza tym zamarynowałam mamie śliwki. Całe popołudnie roboty.

Dobra, podłączam te ustrojstwa pod prąd, a sama idę na pompejankę... 

środa, 8 września 2021

533

 czyli pierwszy z trzech dni ponad 500 nowych zakażeń... jeszcze dwa takie dni i wracam do szycia maseczek. 

Wymordowana jestem dziś, chociaż obiektywnie dzień był ok... ale hormony dowaliły, obolała, wykrwawiona. Naprawdę, nie wiem, ile jeszcze (to był ton głębokiej pretensji). Jakby komu były te baby na cokolwiek do czegokolwiek potrzebne, no. 

Zastanawiam się, jak rodzice Miriam się załamali, jak zobaczyli, że urodziła się dziewucha. No po co, po co, jak chłopak by się przydał, no. Przynajmniej by można było raz powiedzieć, że Pan pobłogosławił. A tu dziewucha, no. Myślę, że się mocno załamali.

No po co komu te baby na świecie?

wtorek, 7 września 2021

jednak nie da się

 korzystać w szkole z podręczników online... trzeba je pracowicie ściągać na domowym internecie, zapisywać na twardym dysku w pdfach, a w szkole otwierać te pdfy z twardego... muszę teraz wgrać te pliki na mały laptop, bo duży lepiej sobie radzi z grafiką jednak, więc robiłam je na dużym. 

Poza tym hormony się znowu obudziły, znowu jak już miałam nadzieję, że w końcu poszły spać... nie mam pojęcia, ile jeszcze będę się musiała męczyć :P. 

Poza tym pięty się zastrupiły, ale jeszcze pobolewa i piecze, zwłaszcza lewa noga. 

Poza tym minęłam właśnie jedną trzecią kolejnej pompejanki... Panie Boże, jak ja bym chciała, żeby to zrobiło jakąś różnicę, no. 

Poza tym 400 nowych zakażeń kowidem dziś. Jeszcze nie 500. 

Jak ja bym chciała, Żebyś mnie Przytulił. Czy teraz, czy kiedykolwiek. 

poniedziałek, 6 września 2021

brrrr

 dziś w nocy ma być plus sześć. Potem trochę cieplej...

Dzisiejszy dzień, po intensywnym łikendzie, potraktowałam dość rekreacyjnie. Wiadomo, praca, przygotowanie lekcji, jakieś drobne przepychanki nad dziennikiem elektronicznym... w ramach rachunku sumienia przed spodziewaną spowiedzią zastanawiam się najszczerzej, czy nie odzywa się we mnie chęć porządzenia się :P.  Wydaje mi się, że nie... raczej zdrowy rozsądek, funkcja niemile widziana w realiach współczesnego systemu oświaty :P. 

Chciałabym, Żebyś tu Był. Żebyś Wypowiedział Się, czy istotnie Uważasz, że jestem wcieleniem wszelkiego najgorszego zła. Że wszystko, zawsze, cokolwiek robiłam, było tylko złe. Tak Uważasz?

Jeśli Ty mnie Oskarżysz, nikt mnie nie usprawiedliwi. Wiem. Mam to w. Jeśli Ty mnie Usprawiedliwisz, to mam w tej samej :P całe ich oskarżanie. Ale nie wiem, czy Zechcesz Się kiedykolwiek za mną ująć. W końcu po co. Za babą i w ogóle. 
Tak, czuję się w w tym wszystkim cholernie skrzywdzona, Wiesz?

Z innej beczki: spotkałam dziś Panią I. I Wiesz, naprawdę dziękuję Ci z całego serca, Żeś mnie nie Uczynił jej dzieckiem. Toż ja bym albo zwariowała, albo odwinęła jej się tak, że ona by dostała zawału w tej nadopiekuńczości swojej... 

niedziela, 5 września 2021

dziś, dla odmiany

 przez pół dnia ogarniałam awans zawodowy... jeśli ktoś chce i potrzebuje informacji na temat procedur aktualnych na nauczyciela kontraktowego i mianowanego, już posiadam, mogę przesłać za jeden uśmiech. Wystarczy zostawić e-mail w komentarzu.

Przez pozostałe pół dnia przygotowywałam lekcje na jutro, ujeżdżałam dziennik elektroniczny, byłam na mszy, posiedziałam u mamy, takie tam.

Grzeją. Nie uwierzycie, ale w pierwszy weekend września włączyli centralne... na dziś w nocy zapowiadają plus pięć. Wczoraj wieczorem była awaria elektryczności, zastała mnie w łazience... ogarnęłam, znalazłam i zapaliłam świeczkę (latarki nie mam, zastanawiam się, czy warto inwestować, hm). 

Bąble na piętach trochę się podgoiły - ku mojej rozpaczy wczoraj nie wychodziłam wcale, dziś tylko do kościoła, a dni piękne, pogoda jak złoto, no może zimno trochę. Ale za to bąbelki przysychają. Powolutku. W każdym razie żelowym plastrom mówię stanowcze nie. Pod nimi się tylko gnoi. 

Chyba znowu przelałam Natalię... paproć znaczy :). Wylądowała na balkonie z zadaniem: wyschnąć. Nie wygląda dobrze, chociaż nie wygląda też jakby miała pojutrze umierać. Ale wolałabym ją trochę w lepszej kondycji przed zimą, no. 

Dooobra... od jutra kolejny tydzień, pierwszy z czterdziestu tygodni mojego szkolnego Wielkiego Postu :P. Zadanie z wirtualnej, znaczy nieistniejącej, zdrapki: ogarnąć spowiedź.

sobota, 4 września 2021

zapracowana sobota...

 pół dnia układałam plan. Dwa plany. Jak dobre puzzle. Dwa plany, bo już mamy pierwsze długie zwolnienie lekarskie... Ułożyłam, ułożyłam, ale zmęczyłam się tak, że aż mi się płakać chciało. Ogarnęłam pociągi na ślub braciszka... stolyca, oczywiście, rozkopana, pociągi stają wszędzie, tylko nie na Centralnym... nie wiem, oni chyba od Powstania nieustannie tą Warszawę remontują? 

Ogarnęłam kwiatki na balkonie, ogarnęłam piwnicę.


Ostatni piwnicowy nabytek: jabłuszka.



Puściłam dwie pralki i doprałam ręcznie parę rzeczy. Przepchałam u mamy rury odpływowe. Ugotowałam obiad z deserem. Ogarnęłam z grubsza mieszkanie. Popatrzyłam na szpaka, piegżę i sierpówkę. 




Z balkonu, bo postanowiłam dziś nie drażnić strupów pobąblowych... nie zakładałam butów, nie wychodziłam z bloku.

Telefon mi się ciągle tnie. :( Nie wiem, sprawdzić zasięg u operatora, zmienić operatora, zmienić aparat czy może zignorować i po prostu nie używać telefonu? Ostatnia opcja wydaje się dość kusząca. :P 

Ciągle walczę z dziennikiem elektronicznym, w związku z planem ostatnio z poziomu administracji :P, trudne to dla mnie. Marzy mi się w ogóle przynajmniej jeden dzień w miesiącu w totalnym odcięciu od wszelkich klawiszy, ekranów, ekraników, sygnałów. Pewnie to niemożliwe...

Ja chcę do 19 wieku. Naprawdę chcę. Umiem palić w piecu, gotować na kuchni węglowej, myć się w misce raz na tydzień i chodzić do kibelka za płotem też umiem.