czwartek, 14 września 2023

szkolne życie

 stoi nie tyle na głowie, co na czułkach i rzęsach. Jak ktoś chce nagrać dobry kabaret, niech się zatrudni jako nauczyciel i nagrywa  pierwsze dwa-trzy tygodnie roku szkolnego z ukrytej kamery, bez większego edytowania ma świetny materiał. Tyle że jak się siedzi w tym w środku, to raczej chce się płakać i kląć. Zaczynam myśleć, że najlepiej się tym wszystkim zupełnie nie przejmować, robić swoje jak w tytule bloga, uczciwie zarabiać te swoje 4258 miesięcznie (dokładnie tyle wyniosła moja ostatnia pensja), a resztę mieć głęboko. 

I jak dobrze pójdzie, to jeszcze trzy lata, w tym jeden rok już nadgryziony.

11 września - 693
12 - 694
13 - 695
14 - 696

niedziela, 10 września 2023

ważka

 



łabędzie cpykane lewą ręką (w prawej miałam telefon - pozdrawiam Gliwice :)






dzięcioł


i lnica.


No ja rozumiem, że nie Chcesz robić dla mnie wielkich rzeczy, bo Musiałbyś rozwalić porządek świata, ok. Rozumiem. Ale jak Cię proszę o taką prostą rzecz jak niewyskakiwanie opryszczkowych syfów - to chyba bez większego problemu Mógłbyś mnie wysłuchać jednak? 

To proszę.

692.

sobota, 9 września 2023

w ogrodzie

 













Ciągle mi brakuje doby. Książki zostało mi jeszcze ze 20 stron, ale termin goni (i dobrze, bo nigdy bym tego nie zrobiła). Mama wymaga coraz większej opieki i pewnie by się obruszyła, ale to dla mnie już cały etat. :P Najgorsze są te krople co 4 godziny, rozwalają kompletnie dzień. O pracy chyba wolę nie pisać, bo się rozpędzę i znowu będą brzydkie wyrazy. :P 

Ledwie obrabiam się na bieżąco, z listy spraw zaległych nie znika ostatnio nic. Znowu zapominam o wyłączaniu kuchenki, gaszeniu świateł, znowu opryszczka na pysku kwitnie i acyklowiry ma w głębokim poważaniu, fiuuu. Znowu myślę o spowiedzi i największe wyrzuty sumienia mam z powodu niezgaszonych świateł i kuchenek, i rozsypanego cukru :P. I że pralka na mnie piszczy, a ja nie mogę jej rozładować, bo akurat rozlałam mydło w płynie na suszące się na ociekaczu garnki. 

Chciałabym w końcu żyć bez pośpiechu. Byłabym lepszym człowiekiem. 

691.

piątek, 8 września 2023

wtorek, 5 września 2023

kilka zdjęć

 obiecane zimowity




parę owadów






i sójka.



Rok szkolny mija mi wyjątkowo powoli. Nie chcecie listy dokumentów, które już wytworzyłam albo muszę wytworzyć niebawem. Do tego przygotowanie lekcji i takie tam. Ogród. Modlitwa. Zakupy. Gotowanie. Jedzenie. Wszystko w przerwach między kolejnymi dawkami kropli do oczu dla mamy. Gdyby doba miała chociaż ze 4 godziny więcej. 

Do tego mozolne ślęczenie nad książką i poważnie się zastanawiam, co niektórzy panowie zrobią na sądzie ostatecznym. Kiedy będą musieli spojrzeć w oczy innym panom i przyznać się do paru pokrętnych przekombinowań. Piszę, myślę, sprawdzam i dochodzę do wniosku, że ludzka zdolność manipulacji, naginania interpretacji, ignorowania niewygodnych faktów, wybiórczości w percepcji (i plotkowaniu) jest bezgraniczna. Tyle że będzie kiedyś ten sąd ostateczny, przynajmniej mam taką nadzieję. I wtedy jeden pan będzie musiał drugiemu panu w oczy spojrzeć. I tam się nie da manipulować już. Nie wiem, może zbawienie takich manipulujących panów będzie zależało od tego, czy ci drudzy panowie im przebaczą? A o przebaczenie, obawiam się, łatwo nie będzie. 
I może jeszcze trudniej będzie o to przebaczenie poprosić. 

W każdym razie cóż, hm, powodzenia. 

4 września - 686
5 - 687

niedziela, 3 września 2023

Qq

 a ja myślałam, że kukułki już odleciały.





śmieszne, ale podchodząc tą kukułkę i pracując nad strzeleniem możliwie dobrego ujęcia zapomniałam o całym świecie. Miałam w głębokim poważaniu, że mam znowu megasyfy na mordzie, że jestem brzydka, że czeka mnie jutro praca, że nie wyrabiam w opiece nad mamą, że w perspektywie konfrontacja z ginekologiem i na samą myśl chce mi się rzygać. 

A jak nie mam w zasięgu migawki żadnej kukułki, to żałuję, że wyszłam z tego wypadku. Pliszki nie działają.


Ani krzyżówki żerujące na rżysku



ani polujący na nie kot.


685.

sobota, 2 września 2023

niektórzy ludzie

 mają taki pokój, do którego wrzucają to wszystko, czego nie mogą (chwilowo) włożyć gdzie indziej. Wrzuca się tam co trzeba, upycha kolanem i zamyka drzwi. Ostatnio takim pokojem stało się moje mieszkanie. Wpadam, rzucam, wychodzę, zamykam. Generalnie to głównie w nim śpię. 

I myślę, że takim lumber room jest całe moje życie. 

Mama po operacji mówi, że widzi dużo gorzej niż przed. Ja jestem tak krańcowo zmęczona, że chyba jak dotrę do pracy, to tam zasnę albo zemdleję. Krople co cztery godziny, gotowanie, sprzątanie, podnoszenie wszystkiego, co mamie upadło na podłogę. Do tego mozolnie obrabiam ogród.





Floksy kwitną dopiero teraz, bo pierwsze wyschły. Zaczynają marcinki i zimowity, ale żadne zdjęcie zimowitów mi nie wyszło. 

Muszę podgonić książkę, bo mam tyły, i pojęcia nie mam, kiedy to zrobię. 

31 sierpnia - 682
1 września - 683
2 - 684