Zapraszam na moje blogi
niedziela, 13 sierpnia 2023
na grzyby
sobota, 12 sierpnia 2023
non omnis moriar
oświadczył mój ogród.
A ten kos to mam nadzieję młode z mojego gniazda.
Generalnie wszystko okazało się w miarę w porządku, tylko teraz nie wiem, w co ręce wsadzić. Ogród zarośnięty, w domu bałagan, mamie trzeba dwa razy dziennie aplikować leki (do wczoraj brała jeszcze krople do oczu co 4 godziny) - do tego zakupy, kuchnia, książka, milion domowych spraw (i to na dwa domy). Nie potrafię znaleźć dobra w tym wypadku. Zamotał mi życie, zabrał miesiąc czasu i pół drugiego, zmarnował kawał mojej pracy, przegonił po lekarzach jak za przeproszeniem sraczka po szaletach miejskich :P, a przez miesiąc siedzenia w domu nad mamą przybyło mi chyba z piętnaście kilo - tylko po to, żeby usłyszeć, że wszystko jest zgodnie z wiekiem. :P Naprawdę, nie potrzebowałam tego słyszeć :P. Nie wiem, skąd mam teraz wziąć siłę na kolejny rok pracy. Mam poczucie tkwienia w totalnych zaległościach i nieziemskiego zmęczenia. A za tydzień zaczynam kolejny rok szkolny. I muszę przeżyć jeszcze trzy. Roki. Szkolne.
Znaczy, nie muszę, ale jak chcę zobaczyć chociaż dzień na emeryturze, to powinnam.
Pieprznęłabym tym wszystkim i uciekła w Bieszczady. I ani jednego lekarza w życiu więcej. Proszę.
11 sierpnia - 662
12 - 663
czwartek, 10 sierpnia 2023
zawiodłam mój ogród :(
Coś mi się porobiło z rukolą, może ktoś wie, co? Mam rukolę wieloletnią (miałam też jednoroczną, ale wyschła). Do wypadku jadłam ją w dużych ilościach i było ok. Teraz nawet kilka listków na kanapce powoduje potworne zawroty głowy (i lekkie zaburzenia żołądkowe, ale głowa dominuje w hm procesie chorobowym). Mija kilka godzin i zjawisko przechodzi samoczynnie, jak kac. :P Tak mam i po rukoli z ogrodu, i po rukoli z własnego balkonu. Mama nie wierzyła, ale ostatnio miała to samo. Szukam i szukam, i nie mogę się doszukać, co mogło się stać?
8 sierpnia - 659
9 - 660
10 -661
poniedziałek, 7 sierpnia 2023
cuda nie na kiju
czyli profilaktyka onkologiczna w praktyce i realiach Polski Be. Przypominam, że tomograf po wypadku wykrył mi jakąś zmianę i kazał sprawdzić ją mammograficznie. Więc jak już mogłam zostawić mamę samą w domu i jako tako się poruszać, wyruszyłam na poszukiwanie miejsca, gdzie by mi to badanie zrobili. Pani doktor pierwszego kontaktu od razu mi powiedziała, że w grę wchodzi tylko mammobus, ale ona nie poleca. :P Więc zadzwoniłam do przychodni znanej z tego, że prowadzi szeroką diagnostykę. Nie, tego akurat nie robią. Mogę próbować w centrum diagnostycznym na drugim końcu miasta. Spróbowałam. Mimo obecności wielkiego plakatu ogłaszającego darmowe mmg dla kobiet w wieku 50-59 musiałam uiścić opłatę w wysokości złotych 120. Wyniki odebrałam po 2 tygodniach. Stwierdzały obecność wielu łagodnych zmian i sugerowały wykonanie usg.
Dziś więc poszłam szukać miejsca, gdzie rzeczone usg mogłabym wykonać. Zaczęłam od wspomnianej przychodni, która z zasady oferuje szeroooki zakres badań wszelakich. Tak, robią takie usg, ale muszę mieć skierowanie. Uwaga: wyłącznie skierowanie od ginekologa pracującego w _ich_ przychodni. Nie mam? To mogę zapisać się prywatnie, 170 zł, pierwszy możliwy termin 26 sierpnia. Chcę skierowanie? to muszę się do ich ginekologa na _płatną_ wizytę umówić. Jakoś nie starczyło mi odwagi, żeby zapytać, ile ta wizyta. :P Poszłam do swojej przychodni. Pytam grzecznie, czy mamy umowę z jakimś radiologiem na NFZ na takie badania. Nie, nie mamy. Acha. Więc poszłam do tamtego centrum diagnostycznego, w którym już się badałam, i za 120 zł zapisali mnie na usg na najbliższy piątek. Podejrzewam, że badanie zrobi technik radiolog, zgra na dysk i wyśle lekarzowi do opisu. I znowu będę czekać na wynik. No ale. To byłby może koniec odcinka drugiego tego serialu. Czeka mnie jeszcze usg brzucha i na koniec specjalista, który pewnie mi powie, że nic z tym nie robimy, tylko się przyglądamy, i wyznaczy kolejną wizytę. Byle tylko nie dał hormonów na przywrócenie cyklu. Proszę. Na razie jestem przeszczęśliwa, bo wypadek mi chociaż to cholerstwo wyłączył.
Tymczasem moja mama w końcu siłą została wysłana przez okulistę na operację zaćmy, podobno w ostatnich dniach sierpnia.
Z innych cudów:
5 sierpnia - 656
6 - 657
7 - 658
piątek, 4 sierpnia 2023
spacery dalsze
jeszcze nie dalekie...
Nic nie poradzę, ja się po prostu kocham włóczyć. Nawet jak ledwie nogami powłóczę. :P
Wyniki... upierdliwe są. Mam "wiele łagodnych zmian", które należy sprawdzić usg, a potem hm monitorować. Czyli, babo, masz łazić do lekarza, który będzie ci zlecał kolejne badania i nie kazał nic z tym robić, tylko będzie się gapił na kolejne wyniki. I tak latami. Naprawdę, nienawidzę być babą. Gdybym była cyborgiem, który potrafi robić zdjęcia z obrazu z siatkówki własnego oka :P, pokazałabym duuużo więcej wspaniałych zdjęć. Na przykład dziś widziałam prześliczną pustułkę. Szybszą niż migawka.
No i tak pomiędzy lekarzami, kuchnią, opieką nad mamą a odreagowywaniem wszystkich powyższych na spacerach bardzo brakuje mi czasu na zajęcie się w końcu książką, do której w końcu dojrzałam. :P Obiecuję sobie, że jutro siądę i popełnię kilkanaście stron. Mogę zdradzić tyle, że książka fikcją nie jest, raczej dokumentem, i że niedługo ukaże się w druku. Jak się ukaże, to się pewnie pochwalę. :P
655.
czwartek, 3 sierpnia 2023
spacery bliskie
czyli kto lubi zwierzęta, ten wszędzie znajdzie przyjaciół.
Może dziś pierwszą noc prześpię już u siebie. A jutro odbieram wynik mmg... przed chwilą dzwonili, ale dziś nie zdążę dojechać, zaraz zamykają.
Sił nie mam, motywacji nie mam, mam za to kupę żalu i pretensji, i za sobą wiele dni rozmyślań nad życiem. Pytanie jest ciągle to samo: co Ci się w moim życiu nie podobało? W tym wszystkim, co było zawsze, tylko i całkowicie dla Ciebie i ze względu na Ciebie - ok, Ty nie Masz obowiązku tego chcieć, rozumiem. Ale strasznie mi smutno. Tak, słyszę w moich pytaniach echo Twojego: za który z tych czynów chcecie mnie zabić. I kiedyś Cię o to spytam. Zobaczysz.
Wraca też pytanie, co bym zmieniła w życiu, gdybym mogła. Na pewno nie wierzyłabym niektórym ludziom, którym wierzyłam, na pewno nie wchodziłabym w żadne bliskie kontakty z pewnymi grupami ludzi. Generalnie, uwierzcie, nie warto wierzyć, że niektórzy ludzie są lepsi od innych, bo cośtam. Nie są. Najwyżej mogą być gorsi, ale tego nie chcesz doświadczać, najmniej na własnym tyłku, czasem - niestety - dosłownie. Nie warto starać się zaimponować jakiejkolwiek grupie albo komukolwiek dlatego, że do jakiejś grupy należy. Nie warto nikogo uważać za autorytet tylko dlatego, że jest przypisany do grupy. Nie warto wierzyć w niczyje piękne słowa i deklaracje. Najlepiej żyć swoim zwykłym, cichym życiem, żeby cię nikt nigdy nie zauważył, nie chcieć niczego osiągnąć, nie dążyć do wielkich rzeczy ani zadań. Robić swoje. Amen.
1 sierpnia - 652
2- 653
3 - 654