poniedziałek, 15 sierpnia 2022

to jeszcze kilka zdjęć

 gdybym miała narysować mistykę, byłoby jakoś tak:


A poniżej: Gloria.


Nie ma Go tu, no.


Ja nie wiem, gdzie Jest. 


Rynek.


Lew. Chyba nie Aslan, chociaż fajnie by.


Ta róża pachniała cytryną i melisą. 


a ta nie pachniała. Ale jak się tak wygląda, nie trzeba pachnieć. :P



Prosimy nie strzelać w środek tarczy. Pająk prosi.


I jeszcze prosimy.... hmhmmmm....


Chciałabym znać historię tej kapliczki. Może Kiedyś.


Rybki były tak szybkobieżne? szybkopływne? że dziwię się, że są na zdjęciu w ogóle.


A kora z jawora odpada po zakrętach. Pozostaje pusta mapa.


Potem zostaje tylko memento mori.


Na stacji kolejowej. gdyby kogoś podróż pociągiem przynagliła do czynienia pokuty i dzieł miłosierdzia, proszę:


A gdyby ktoś w podróży zgubił parasolkę....


Taki dach ogródka przy restauracji, no.


Inna restauracja. Zjedz do końca, bo strzelam. :P


Kocimiętka w salonie luster.


I spoooko, nie powiem nikomu, gdzie jest to gniazdo:


ani gdzie jest to.


341.

niedziela, 14 sierpnia 2022

opowieść o architekturze

 dobrze było tam być. Z tymi ludźmi. Dziękuję :kwiatuszek:.


Najpierw drewniany kościółek z lożą honorową dla sponsora :). 



Okienko loży widoczne za okapem :) ambony. Łatwo mi sobie wyobrazić, że w loży z widokiem na prezbiterium zasiadali jacyś szesnastowieczni potentaci, szczególnie zasłużeni dla parafii. To były czasy, kiedy mszę głównie obserwowano (albo i nie :P), więc oddzielne wejście z zewnątrz (schodki patrz niżej) stanowiło raczej udogodnienie (nie mieszano się z plebsem) niż niewygodę.



Punkt drugi: katedra z polewanymi, emaliowanymi czy szkliwionymi może cegiełkami.


Takie cegiełki, najczęściej czarne, ale też jasne lub zielone, przewijały się na różnych budynkach na tyle często, że zastanawialiśmy się nad ich pochodzeniem i rolą. Prawdopodobnie świadczyły o statusie ekonomicznym użytkowników lokalu.

To już niegdysiejsza poczta:



(tia wiem, słońce mi świeciło w obiektyw...)

Punkt trzeci: bardzo, bardzo stary kościół...  koronkowa robota.






Z tego kościoła taki oto kwiatek, autentyczny, aczkolwiek nie wiem, czy se ktoś po prostu jaj nie robił :). 


:)))


Punkt czwarty. To już Łódź. Stajnia jednorożców.


właśnie takich:



Punkt piąty - kaplica dominikanów. 


I że bonum est praestolari cum silentio. I że łatwo jest gadać kazania o kryzysach, pod malutkim warunkiem, że samemu się akurat w kryzysie nie jest. 


Punkt szósty: kolejny kościół. Św. Antoniego i Jana, nienienie, wcale nie świętej Tereski, nie. :) Nie.


I że w moim przypadku to jest kwestia wierności. Może walki o wierność. 

340. Jeszcze trochę mniej niż tysiąc. 

sobota, 13 sierpnia 2022

opowieść o palmach

 czyli kilka zdjęć z ostatniego wyjazdu.

Gdzie nie poszliśmy, tam były palmy. Aż dziwne, że to nie Karaiby, tylko Śląsk i Łódź. 






Niektóre drzewa oglądaliśmy od wewnątrz. Grunt to kogoś poznać na wylot, no.


To jest moje drzewo - sosna wejmutka. Kiedyś będzie tam tabliczka z moim imieniem :).


A to jest dąb, przy którym też będzie kiedyś czyjaś, nie moja, tabliczka:


Bluszcz był w gratisie. :)))


Faunistycznie proszę, oto rudzik:


 Przysłuchiwał się dzielnie naszym rozkminom na temat Słowa - tia, nie chcę paść was dłużej, co ma umrzeć, niech umiera, co ma zginąć, niech ginie, a te, co pozostaną, niech się wzajemnie pożrą. Że byłam naprawdę najemnikiem, któremu (już?) nie zależy. Że najemnik to ten, który jest w Kościele, bo mu tam dobrze. Duchowo, psychicznie, emocjonalnie, socjalnie, bytowo, ekonomicznie. Ma zapłatę. I że najłatwiej patrzeć na Kościół z perspektywy owcy, bo owca nie musi wybierać, lezie za najemnikiem i za stadem jak owca, nawet jak obrywają kopyta. Łatwiej być skrzywdzoną, beczącą owcą niż zniechęconym do owiec pasterzem...


Rudzik aż łepek przekrzywił, nie wiem, czy przyznał nam rację.


Kowalik pukał: taktak, tak, taktaktak.

Jaszczurka zdania nie wyraziła. 

Już raz straciła ogon, co się będzie znowu narażać. 

Wrona, co zdążyła już z tego wszystkiego osiwieć, wyraziła raczej czarne opinie.


Do egzotyki wracając:





A tu taka mała rybka :)

I że jesień idzie...





... a żółwiom żal. Lata.


Tylko łyskom gorąco. Biorą prysznic. A mi, nieco melancholijnie, przypomina się Szara Szyjka. Pamięta ktoś?



Będzie jeszcze o Łodzi i o Śląsku, tym razem architektonicznie i nieco zabytkowo, ale nie tylko. Jak znajdę chwilę. 
Pozdrawiam Pana, który dziś rano wszedł tu z ukrytej tożsamości i myśli, że go nie widzę. Widzę widzę, taki charyzmat. :P. Nie tylko ja Pana pozdrawiam, Łódź i Śląsk też. 

12 sierpnia 338
13 sierpnia 339

czwartek, 11 sierpnia 2022

nie mam czasu ani siły

 pisać, przepraszam. Wprowadzam się do domu, czyli jem płatki na mleku palcami :P z dzbanka, bo nie mam chwilowo w zasięgu ani talerza, ani łyżki. Cóż to wobec rozkoszy mieszkania na swoim... :) Poza tym ostatnio kupiłam lodówkę, zupełnie prymitywną, za to małą - musiała mi się zmieścić w lukę między szafkami kuchennymi, a teraz produkują same nowoczesne harhary - i na co mi taka lodówka, jeśli do najwyższej półki nie dostaję, no. Poza tym próbuję w miarę szybko pozbyć się starych mebli i potem kupić nowe, ale wygląda na to, że nikt starych mebli nie chce. Poczekam ze 2 tygodnie, a potem zapłacę komuś, żeby wyniósł na śmietnik chyba... 

Sprawozdanie z Łodzi i nie tylko musi zatem poczekać, aż będę przytomniejsza. Naprawdę, baba robiąca remont bez żadnej rodzinnej pomocy powinna mieć odliczony czyściec w jakimś znaczącym wymiarze, a na ziemi dostać urlop dla poratowania na dojście do siebie.... Odkręcałam wczoraj dwadzieścia kilka wkrętów z czegoś tam, myślałam: czy ojciec byłby ze mnie dumny. Czy on to teraz widzi, czy ma to wszystko może głęboko. tia, zapewne. 

Z mamą od chwili powrotu ta sama śpiewka - no jak zawsze, no. Lepiej nie będzie. W ogóle to naprawdę chciałabym wyparować. Nie byłoby mnie ani remontu, ani miliona kłopotów - moich i ze mną. Jaki to by był pięęękny świat. 

9 sierpnia 335
10 sierpnia 336
11 sierpnia 337

poniedziałek, 8 sierpnia 2022

właśnie wróciłam z Łodzi

 


i nie tylko. Spotkałam paru ludzi, których kocham. Zaczęłam świętować pięćdziesiąt lat życia i 10 lat konsekracji. Parę razy płakałam, parę razy się śmiałam, cały czas marzyłam, żeby to wszystko było inaczej niż jest. 

I że generalnie jak hobbit w Rivendell - Ostatnim Przyjaznym Domu, dwóch domach - gdybym wiedziała, przez jaką historię przyjdzie mi iść, bałabym się wyruszyć. I byłabym bardzo nieszczęśliwa, że się boję i że nie wyruszyłam. 


Narracja trochę bardziej upostaciowana nastąpi niebawem. Kip tjund.

31 lipca 326
1 sierpnia 327
2 sierpnia 328
3 sierpnia 329
4 sierpnia 330
5 sierpnia 331
6 sierpnia 332
7 sierpnia 333
8 sierpnia 334