od ptaków zaczynając.
842.
od ptaków zaczynając.
842.
gawrony jedne.
Najpierw było zgrupowanie,
Jakby się kto pytał, gawrony należy zasiać jesienią na polu, a pod koniec zimy dosyć gęsto wschodzą :))). Na szczęście pikować ich nie trzeba :) (Magda sobie nie wyobraża pikowania gawronów...). Odlatują same.
wyschną na płocie szmaty - mawiała moja Babcia. Dziś by nie wyschły, najwyżej mogłyby zmoknąć, o ile by ich wiatr z płota nie zwiał i w siną dal nie poniósł.
Poza tym przyjechała Magda i razem stawiamy czoła niepogodzie (Magda twierdzi, że pogoda jest całkiem ok, ale nie wiem, gdzie ona to widzi... ok, może dla neona nie ma złej pogody, podobnie jak złych wydarzeń? :))) oraz ogromnym porcjom obiadowym. Na co komu taki wielki obiad? Od dziś zamawiam obiadki dla dzieci, amen.
I nawet zegarek na mnie wrzeszczy, że zamiast toto jeść, to powinnam wstać i się poruszać trochę. :). No.
840.
zakupy, obiad, siedzenie z mamą. Jakoś nie tak wyobrażałam sobie te ferie. Miała być lepsza pogoda, długie spacery, dochodzenie do siebie, gubienie kilogramów, za to łapanie jakiejś odporności. Tymczasem jestem siedząca jak leniwiec, gruba jak słoń, głodna jak wilk, opryszczona jak świnia chora na pryszczycę, zmarznięta jak mamut z bagien i głęboko rozczarowana tym wszystkim. :P
Chciałabym zasnąć i obudzić się, jak już w końcu będzie ciepło, sucho i bez wiatru.
838.
nad zamarzniętą wodą
U nas dziś zimno i deszcz, tylko na chwilę wyskoczyłam do parku. Zmarzłam, zmokłam, sfotografowałam drzewo i wróciłam. :P
836.