środa, 7 lutego 2024

wiosna, pizza i ptaki

 od ptaków zaczynając.






Ku radości Magdy, były też gile. Dużo gilów. Niestety, nie było aparatu.
Potem były dwie pizze.


A po drodze pierwsze oznaki wiosny. 


 I dobrze, bo dziś dzień naprawdę niewydarzony. Deszcz, wiatr, z naszych planów nie wyszło nic, nawet obiad w przyzwoitszej knajpie uleciał w dal siną, mglistą i zadeszczoną. 

842.

wtorek, 6 lutego 2024

wzięły i odleciały

 gawrony jedne.
Najpierw było zgrupowanie,



Jakby się kto pytał, gawrony należy zasiać jesienią na polu, a pod koniec zimy dosyć gęsto wschodzą :))). Na szczęście pikować ich nie trzeba :) (Magda sobie nie wyobraża pikowania gawronów...). Odlatują same.




Poleciały na północ. Chyba do domu. 

Jak po nich ucichło, na polu ukazały się duchy saren.



841.

poniedziałek, 5 lutego 2024

od świętej Agaty

 wyschną na płocie szmaty - mawiała moja Babcia. Dziś by nie wyschły, najwyżej mogłyby zmoknąć, o ile by ich wiatr z płota nie zwiał i w siną dal nie poniósł. 

Poza tym przyjechała Magda i razem stawiamy czoła niepogodzie (Magda twierdzi, że pogoda jest całkiem ok, ale nie wiem, gdzie ona to widzi... ok, może dla neona nie ma złej pogody, podobnie jak złych wydarzeń? :))) oraz ogromnym porcjom obiadowym. Na co komu taki wielki obiad? Od dziś zamawiam obiadki dla dzieci, amen. 


I nawet zegarek na mnie wrzeszczy, że zamiast toto jeść, to powinnam wstać i się poruszać trochę. :). No. 

840.

niedziela, 4 lutego 2024

Gawron na huśtawce


Film kręcony przez szybę, przy szczelnie zamkniętym oknie. Wiatr słychać. Wyszłam tylko rano na mszę, przewiało mnie na wylot i więcej dziś nie wychodzę, o nie. 

Zza szyby:




A to zdjęcia sprzed kilku dni, strzelone na szybko w drodze na zakupy. 








Czasem ganiają go kawki i gawrony i są sporo mniejsze niż on - on jest naprawdę duży, za duży na zwykłego myszołowa, na przykład. Zwykle lata w okolicach Wisły, spłoszony ucieka na drugi brzeg. Ma białawy ogon, fakt. Do bielika nie pasują mi te wyokrąglone z przodu skrzydła? Chyba że to akurat moment jakiegoś manewru w locie i za chwilę wyrównał? Naprawdę nie wiem... Bieliki u nas są, ale są też i orły (ja jeszcze żadnego nie widziałam, ale ponoć się trafiają) i w zimie myszołowy włochate też są, ale czy byłby aż taki duży? 

Poza ptasimi wieściami chyba nic więcej istotnego... 

839.


sobota, 3 lutego 2024

kolejny zimny, wietrzny dzień

 zakupy, obiad, siedzenie z mamą. Jakoś nie tak wyobrażałam sobie te ferie. Miała być lepsza pogoda, długie spacery, dochodzenie do siebie, gubienie kilogramów, za to łapanie jakiejś odporności. Tymczasem jestem siedząca jak leniwiec, gruba jak słoń, głodna jak wilk, opryszczona jak świnia chora  na pryszczycę, zmarznięta jak mamut z bagien i głęboko rozczarowana tym wszystkim. :P 

Chciałabym zasnąć i obudzić się, jak już w końcu będzie ciepło, sucho i bez wiatru. 

838.

czwartek, 1 lutego 2024

drzewo zasadzone

 nad zamarzniętą wodą



 dopóki go bobry nie zetną i nie zatopią :P. Bycie drzewem rosnącym nad płynącą wodą wiąże się z pewnym ryzykiem, cokolwiek na to psalm. 

U nas dziś zimno i deszcz, tylko na chwilę wyskoczyłam do parku. Zmarzłam, zmokłam, sfotografowałam drzewo i wróciłam. :P

836.