sobota, 11 listopada 2023

nie na białym koniu,

 tylko na niebieskim zimorodku. Święty Marcin przyjechał. 


Względnie na czarnym dzięciole.


Przywiózł rogale.

Spacer ze szczegółami i lepszymi zdjęciami na zauWażce jeszcze pewnie dziś.  

Pierwsze zadanie adwentowe: ogarnąć kalendarz adwentowy  - wykonane.


Oj, będzie przekładania karteczek między domkami a przekładania... na pewno. Ale na razie muszę iść pomóc mamie ogarnąć mycie.

754.

piątek, 10 listopada 2023

ni czorta

 nie rozumiem z tych obrazkowych instrukcji, nie to pokolenie. 


Zdjęcie tylko poglądowe, w podobnym tonie robią teraz instrukcje chociażby do drukarek atramentowych dotyczące ich pierwszego uruchomienia. Ni czorta nie rozumiem. Odebrałam dziś nową drukarkę, podobno energo- i tuszooszczędną, i dobre dwie godziny biedziłam się z jej zainstalowaniem. Na szczęście sprzęt okazał się na tyle debiloodporny, że tak czy siak dał się zainstalować, chociaż hm nieco nie po kolei. :P Żeby było śmieszniej, o co im chodziło w tych obrazkach z instrukcji, zrozumiałam dopiero wtedy, kiedy w końcu udało mi się drukarkę odpalić. 

Nie jestem pokoleniem obrazkowym. Krzywa strzałka na obrazku nie mówi mi wcale, że należy tę a tę klapkę wyciągnąć do góry i odchylić do tyłu. Krzywa strzałka to krzywa strzałka, ot co. Poza tym naprawdę nie wiem, co to jest "urządzenie inteligentne" ani czy takie posiadam. No.

Poza tym ja już stoję na progu adwentu. I obawiam się, że mój adwent specjalnie kanoniczny nie będzie. Po pierwsze, zaczyna się na świętego Marcina od zjedzenia rogala z białym makiem. Po drugie, nie przewiduję zwiększenia ilości codziennych modlitw, bo i tak już mi doby nie starcza, ani wstawania po ciemku na roraty, bo cała moja biologia domaga się większej, nie mniejszej ilości snu. Przypadkiem znalazłam tę stronę :klik: i nie znam jej, ale te pomysły generalnie mi się podobają:






Zauroczyła mnie konkretność tych zadań, wreszcie nie jakieś pobożne błebłebłe, z którego nic nie wynika, i nie duchowy poligon z ćwiczeniem padnij-powstań do upadłego i bez sensu, byle ku samozachwytowi nad świętością własną. Ja na przykład tego adwentu bardzo potrzebuję postawić się na nogi, a nie wyniszczyć wszechumartwieniem. Potrzebuję więcej snu, lepszej diety, dłuuugich spacerów. Dwa pierwsze są dla mnie trudne, trzecie podchodzi pod punkt szósty - ciesz się chwilą. Ot, takie refleksyjki u progu adwentu.

753.

czwartek, 9 listopada 2023

dni coraz krótsze

 w znajomym supermarkecie pojawił się dział z ozdobami świątecznymi. Wyciągnęłam swój (przed)adwentowy kalendarz. W pierwszej wolnej chwili trzeba go poskładać... Adwent w tym roku dopiero 3 grudnia, najkrótszy z możliwych. Łażę po necie, szukam pomysłu na adwent. Zapewne będzie prosty: maksymalnie się wyspać, żeby mieć siłę na rzeczywistość. Dużo siły.

Dziś zakupy, praca, wyprawa na ogród w celu grabienia liści. Grabienie liści dopiero się rozkręca, bo pełno ich jeszcze na drzewach. Niestety, spadną. 


Marcinki nie dozipiały do Marcina. To dwa ostatnie. 

Pełna relacja ze spaceru na ogród pojawi się niebawem na podblogu o wdzięcznej nazwie Zau-ważka :))). Link gdzieś na prawym marginesie. Mam pewne kompleksy, bo jeszcze blog o wysokiej sztuce, literaturze, kinie, teatrze byłby na jakimś poziomie i hm pewnie bardziej przystoi niż pisanina o ważkach. Cóż poradzę, że ważki są dla mnie milion razy bardziej interesujące w proporcji jedna ważka - milion filmów. Niestety, jestem jednym z ostatnich reliktów społeczeństwa rolniczego. I nawet nie chodzi o posiadanie ziemi za paznokciami czy w doniczkach. Raczej o życie w rocznym cyklu przyrody.

I dlatego ciągle cierpię z okazji zmiany czasu. A w ogóle na zimę to ja bym poszła spać. Jak ziemia. 

Widziałam dziś pierwsze gile, ale uciekły przed migawką. 

A poza tym ja tu piszę głupoty, a czeka na mnie jeszcze stosik prac do sprawdzenia. I tak strrrasznie chcę już na emeryturę. 

752.

środa, 8 listopada 2023

jeszcze cmentarze

 

a poza tym jesień


Tak poszarzał mój widok zza okna. Ten do niedawna złocisty.

Powolutku pokonuję kolejne strome schodki rzeczywistości. 29 października byłam na spotkaniu ov w Lbl. I to była jedna z milszych form spędzania czasu ostatnio. 30 października mama miała kolejny zastrzyk w oko, czyli przez kolejny tydzień krople podawałam co 4 godziny. Potem Wszystkich Świętych i zjazdy rodzinne, i takie tam. Parę spacerów, głównie nad Wisłą i w parku.


Ogarnianie moich spraw lekarzowych (muszę za jakiś tydzień badanie krwi zrobić). Śmierć sąsiada. Pogrzeb, na który organizowałam kwiaty od bloku. W tle, oczywiście, praca. Matury próbne, sprawdzanie, przygotowywanie lekcji, cuda. Teraz czekam na kontrolę, bo panowie elektrycy mają mierzyć kable czy coś w kablach. Dziś widziałam odlatujące żurawie. Zastanawiam się, kiedy w końcu będę mieć chociaż trochę czasu. Bez konieczności wyrywania go jak psu z zębów, chwila po chwili, z wyrzutami sumienia, że właśnie powinnam robić coś innego niż. 

6 listopada - 749
7 - 750
8 - 751

niedziela, 5 listopada 2023

spotkanie

 po latach, przekładane od kilku miesięcy, w końcu doszło do skutku.







Wypompowana jestem. Nie, że nie było fajnie (największym problemem okazała się mama, no...) - niby w minionym tygodniu nie przepracowałam się zawodowo :P, ale odpocząć też jakoś nie miałam okazji. Naprawdę mam ochotę zamknąć za sobą drzwi i zasnąć jak niedźwiedź. Do wiosny. Przynajmniej.

748.

sobota, 4 listopada 2023

po kolei

 jeden schodek po drugim. Jedna sprawa po drugiej, a właściwie druga po pierwszej, a potem trzecia, czwarta i tak bez końca. Nie da się przeskoczyć kilku schodków jednym susem, nie w moim wieku. Podobnie nie da się pokonać naraz kilku spraw.

Do tego - do serii zaplanowanych wyjazdów i przyjazdów, wizyt i spotkań, lekarzy i takich tam - jeszcze doszedł mi pogrzeb sąsiada zza ściany. Prowadź go, Panie. 











Tak q pamięci.

2 listopada - 745
3 - 746
4 - 747

środa, 1 listopada 2023

Wszystkich Świętych

 








jeśli cmentarz jak łąka
jeśli na zielonych pastwiskach
jeśli święci
jeśli kwiaty
jeśli światła
w oknach nowego Jeruzalem
ze złota
jeśli


29 października - 741
30 - 742
31 - 743
1 listopada - 744