nie rozumiem z tych obrazkowych instrukcji, nie to pokolenie.
Zdjęcie tylko poglądowe, w podobnym tonie robią teraz instrukcje chociażby do drukarek atramentowych dotyczące ich pierwszego uruchomienia. Ni czorta nie rozumiem. Odebrałam dziś nową drukarkę, podobno energo- i tuszooszczędną, i dobre dwie godziny biedziłam się z jej zainstalowaniem. Na szczęście sprzęt okazał się na tyle debiloodporny, że tak czy siak dał się zainstalować, chociaż hm nieco nie po kolei. :P Żeby było śmieszniej, o co im chodziło w tych obrazkach z instrukcji, zrozumiałam dopiero wtedy, kiedy w końcu udało mi się drukarkę odpalić.
Nie jestem pokoleniem obrazkowym. Krzywa strzałka na obrazku nie mówi mi wcale, że należy tę a tę klapkę wyciągnąć do góry i odchylić do tyłu. Krzywa strzałka to krzywa strzałka, ot co. Poza tym naprawdę nie wiem, co to jest "urządzenie inteligentne" ani czy takie posiadam. No.
Poza tym ja już stoję na progu adwentu. I obawiam się, że mój adwent specjalnie kanoniczny nie będzie. Po pierwsze, zaczyna się na świętego Marcina od zjedzenia rogala z białym makiem. Po drugie, nie przewiduję zwiększenia ilości codziennych modlitw, bo i tak już mi doby nie starcza, ani wstawania po ciemku na roraty, bo cała moja biologia domaga się większej, nie mniejszej ilości snu. Przypadkiem znalazłam tę stronę :klik: i nie znam jej, ale te pomysły generalnie mi się podobają:




Zauroczyła mnie konkretność tych zadań, wreszcie nie jakieś pobożne błebłebłe, z którego nic nie wynika, i nie duchowy poligon z ćwiczeniem padnij-powstań do upadłego i bez sensu, byle ku samozachwytowi nad świętością własną. Ja na przykład tego adwentu bardzo potrzebuję postawić się na nogi, a nie wyniszczyć wszechumartwieniem. Potrzebuję więcej snu, lepszej diety, dłuuugich spacerów. Dwa pierwsze są dla mnie trudne, trzecie podchodzi pod punkt szósty - ciesz się chwilą. Ot, takie refleksyjki u progu adwentu.
753.