niedziela, 23 listopada 2025

jestem strasznie zmęczona

 i mam ochotę raczej ponarzekać albo popłakać zamiast liczyć błogosławieństwa - no ale siup.


10. Podziękuj za coś, co cię rozśmiesza.

To był mój Pies. On mnie zawsze wprowadzał w dobry humor. 

11. Podziękuj za kogoś, do kogo często się uśmiechasz.

Chyba najczęściej uśmiecham się do sąsiadów i do pań sprzedających w sklepie.

12. Podziękuj za to, co daje ci szczęście.

(Tu moje zmęczenie wrzeszczy: a coś mi daje? :P) No ok. Spanie. Ciepła piżamka. I św. Spokój czasami.


Zwłaszcza jeśli na dworze jest tak:



A dziś herbatka Herbapolu pokrzywa z wiśnią. Na ciepło trochę mdła, na zimno dobra.


Kartka z kalendarza:




Tekst bardzo odpowiedni na Chrystusa Króla, no. Ojciec Ma w Nim upodobanie i parę razy jeszcze Mu to Powtórzy - i to mnie trochę pociesza, to powtarzanie znaczy. Bo jeśli Chrystusowi trzeba to było dwa razy powtarzać, to mi trzeba odpowiednio więcej, inaczej nie przyjmę. 

On Przyjdzie po to, żeby przynieść Prawo. On rzeczywiście Przyniesie Prawo miłości i Utrwali je na ziemi, nawet jeśli jako ideał nie rzeczywistość - ale Wryje ten ideał naprawdę głęboko.

I że mamy tu zapowiedź, że Mesjasz Będzie Uzdrowicielem i Odkupicielem - On będzie otwierał oczy niewidomym i On Wypuści więźniów z piekła. 


I tyle na dziś, bo ledwie trafiam w klawisze.

sobota, 22 listopada 2025

pierwszy śnieg

 rano było szaro, buro i ponuro.




Potem trochę przybieliło




BTW moja ipomea na zimowisku zakwitła dziś i co to ma znaczyć niby, hę?


A po kolejnej godzince znowu wszystko było szare, bure i ponure. 
Posprzątałam wstępnie balkon


I pragnę zwrócić uwagę na moją kwitnącą w najlepsze maciejkę (i w nocy pachnie, gdyby ktoś miał tyle samozaparcia, żeby otworzyć okno... ja nie mam).

Dobra. Zliczając dalej może życiowe błogosławieństwa:


7. Podziękuj za coś, co lubisz robić.

Zdjęcia. Spacerować. Oglądać zwierzaki i rośliny. Czasem zrobić coś kreatywnego. Rozwiązywać łamigłówki logiczne.

8. Podziękuj za tradycję kultywowaną w twojej rodzinie.

Hm, dużo ich. Myślę, że najbliższe mi są tradycje hm żołądkowe :), czyli cały układ tradycyjnego jedzenia na poszczególne dni/okresy roku.

9. Podziękuj za kogoś, kto zrobił dla ciebie coś dobrego.

No i znowu nie wyliczę wszystkich i boję się, że ktoś się obrazi. Proszę, niech Wszyscy czują się wyliczeni. A w tym punkcie chcę wypisać kogoś, kto wcale nie jest dobry i dużo ma na sumieniu, ale kiedyś zrobił dla mnie coś dobrego :). 


No. 

Dziś herbatka z Herbapolu: truskawkowo-poziomkowa z lekkim ziołowym posmakiem, dobra. Przypominała mi napary na ziołach i poziomkowych liściach, które w czasach studenckich robiłam sobie do picia.


Dzisiejsza kartka z kalendarza:




To też jest adwentowe czytanie mszalne, ale bliżej połowy adwentu. I zawsze będzie mi się kojarzyć z Magdowym :) rysunkiem kwitnącej pustyni. I że to czytanie to wołanie o wytrwałość w czekaniu na niemożliwe. 

I że najbardziej niemożliwe w tym tekście to, że "głupi nie będą się tam wałęsać". :P Głupich wszędzie pełno. No chyba że w Biblii głupi to ten, kto nie ma Mądrości Bożej nie nie pełni Prawa Bożego. I wtedy ok, tacy głupi nie będą się wałęsać po drodze odkupionych.

I że Drogą odkupionych Jest Mesjasz.

piątek, 21 listopada 2025

dziękuję :)

 tak apropos tygodnia dziękczynienia :))) hehe. A tym razem dziękuję Pani Monice za pierwszą od nie pamiętam kiedy niespodziankę...hm... wcześniej chyba była niespodzianka od Agai chyba, a to już z rok? :)

Tak czy inaczej, kiedy otrzymałam wiadomość, że mam czekać na paczkę, ucieszyłam się pierwszy raz. I wprawdzie dostałam info, że paczka jest na tyle duża, że do skrzynki się nie zmieści, ale... raczej spodziewałam się czegoś wielkości, powiedzmy, średniej książki... a tu... ucieszyłam się drugi raz.


Bo paczka ledwie zmieściła mi się w rękach. A w środku... tu ucieszyłam się trzeci raz:


A w środku dwie kolekcje herbatek, krizmasowy żel pod prysznic, słodkości, i dwa zestawy karteczek prezentowych w - uwaga - w kwiatki!!!


Czwarty raz ucieszyłam się po otwarciu herbatek (nie mogłam się powstrzymać i otwarłam je natychmiast, obie:)


Tak więc do moich herbatek zakupionych w markecie (Teekanne i Herbapol) oraz do kalendarza adwentowego z herbatami marki Adalbert, który otrzymałam od koleżanki z pracy (też na wieść, że nie mogę się doprosić sprowadzenia kalendarza w pewnym sklepie) doszły jeszcze Vitax i Irving od Pani Moniki. A ja się cieszę, bo wieczory nad herbatką (co wieczór inną) zaczynają mi wchodzić w krew i są prawdziwą przyjemnością po kolejnym niełatwym dniu. I mam nadzieję na tych herbatkach dotrwać szczęśliwie do wiosny, tym bardziej, że może dotrze do mnie kiedyś i ten zamówiony kalendarz...

I raz jeszcze dziękuję, i naprawdę obiecuję się zemścić :). I tu refleksja drobna: Wy, niepiszący blogów (albo nie pokazujący ich) macie łatwiej, bo znacie mniej więcej taką mnie i z grubsza wiecie, co mi sprawi radość. Ja, próbując się mścić :P nie wiem o Pani Monice nic (na list spokojnie czekam...), więc zemsta będzie tym bardziej krwawa, że będzie dostosowana do moich koncepcji, nie zapotrzebowań Adresatki. :P Chyba że zechce mnie poinformować, co i jak.


OK, wracając do liczenia błogosławieństw:


4. Podziękuj za kogoś, kto pomógł ci wzrastać.

Znowu: było ich wielu. Chyba najbardziej za babcię, mamę taty. Prawdopodobnie dzięki niej żyję. Bardzo mi jej brakuje. 

5. Podziękuj za książkę, którą z radością czytasz.

I znowu jest wiele takich książek. A jeśli się przyznam, że książka, nad którą zawsze, ale to zawsze ryczę z rozczulenia :P, to "Najmilsi" Ewy Szelburg-Zarembiny? :))) Naprawdę. 

6. Podziękuj za lekcję, którą w ostatnim roku dało ci życie.

Dobra, i tu przestaje robić się słodko. Wydaje mi się, że tegoroczna lekcja od życia brzmi: nie masz po tej stronie świata swojego kawałka ziemi na własność. Może potrzebowałam tej lekcji, bo chyba istotnie zaczęłam się trochę za bardzo po życiu szarogęsić - a potrzeba mi świadomości, że to tak naprawdę nie moje, nie mam do tego praw i w każdej chwili mogę to stracić. 

Nieodmiennie zapraszam każdego, kto ma ochotę podzielić się swoimi refleksjami odnośnie tygodnia dziękczynienie, aby zostawił ślad w komentarzach. I nieodmiennie zachęcam do podjęcia tego tematu w osobistych przemyśleniach. 


A dziś herbatka malinowa z Herbapolu.


Na mój gust za dużo hibiskusa, za mało maliny.

Dzisiejsza kartka z kalendarza:




To tekst z Lekcjonarza na któryś z pierwszych dni adwentu. O Różdżce Jessego, czyli że stary ród (ojca Dawida) wyda nowy pęd - Mesjasza. Nowy pęd, który Jest krzewem winnym. A my, przy okazji - latoroślami.

Spocznie na Nim Duch. Myślę, że akurat na Nim to Duch naprawdę Spocznie, czyli będzie radośnie Odpoczywał.

On nie będzie sądził z pozoru, tylko sprawiedliwie. Nie mogę się doczekać. Bo wierność jest Mu jak... jak majtki. :) Bliżej i intymniej się nie da.

I wtedy będę nosić na ramieniu żywego szerszenia jako ozdobę i najłagodniejsze zwierzątko. I będę chodzić boso. W jednej lnianej kiecce przez całą wieczność. 

czwartek, 20 listopada 2025

przymrozek

 i to mizerniutki, koło minus pół może w najzimniejszym momencie nocy - a w karmniku się zaroiło:


Najwięcej mam bogatek (moje ptaszki w klatce, tia), ale bywają modraszki z niebieskimi łebkami


pociągłe kowaliki (lubię słowo "pociągły")


i mazurki też były, ale kamerka wisiała za wysoko. Już jest niżej, ale o tym za chwilę.

Gołąb nadal usiłuje ograbić klatkę, a klatka dzielnie się nie daje. Mam nadzieję, że ptaszysko kiedyś zdechnie z głodu, bo strasznie upierdliwy jest i nie daje się wygonić.


Kawki, niestety, z głodu nie zdechną, bo umieją rozwiązywać zagadki logiczne. Otóż: pojemnik z jedzeniem wiszący na sznurku da się podciągnąć do góry i przytrzymać pazurkiem, a wtedy można dosięgnąć go dziobem.


Gołębie są za głupie na podobne manewry, a kawki, niestety, są bardzo inteligentne. Dlatego pojemniki z żarciem zjechały w dół i nie są już przywiązane w zasięgu pazurków kawki, a wraz z pojemnikami obniżyła się i kamerka. Co może pokażę na dniach.


Z innych takich. Zaczynam tydzień ze Świętem Dziękczynienia na końcu i mozolnie tworzę listę błogosławieństw, "count my blessings", jak mawiają bracia protestanci. I pewnie bym strzeliła focha i powiedziała, że jakie znowu błogosławieństwa i gdzie. No ale dostałam szczegółową czeklistę i zamierzam po kolei rozliczać się z 22 pytaniami kontrolnymi. Jak ktoś chce, zapraszam do zabawy, można dzielić się wynikami w komentarzach lub potraktować zabawę zupełnie prywatnie - oby ku dobremu.

No to zaczynam:

1. Podziękuj za werset z Biblii, który daje ci nadzieję (mówiłam, że bracia protestanci? :)))
Wierny jest Bóg. 1 Kor 1,9

2. Podziękuj za talenty, które otrzymała/eś.
Lol. Językowy, literacki, do robótek ręcznych, szeroko pojęty artystyczny, nawet trochę do gry na flecie, wszelkie możliwe talenty biologiczno-ornitologiczno-botaniczno-mykologiczne, nie wiem czy jeszcze coś, ale i tak sporo. Z umiejętności miękkich: upór ośli, dobre zdolności kojarzenia i kombinowania, IQ w granicach 140. 

3. Podziękuj za osobę, którą podziwiasz.
No tu jest trudniej, bo wiele osób podziwiam, ale najbardziej chyba tych, którzy trwają w wierności pomimo wszystko. Moja siostra, matka autystycznego nastolatka. Kilku kapłanów, którzy wcale nie są ślepi na parę rzeczy, a mimo to są dobrymi, wiernymi Kościołowi i przyjaznymi ludziom kapłanami. Koleżanka z pracy, matka czwórki dzieciaków i nie do końca najszczęśliwsza żona, wierna całej swojej rodzinie do bólu. I takie tam.

c.d.n.


A dziś herbatka wiśniowa z Teekanne:


Dobra. Nie za słodka i nie za ostra, czego trochę się obawiałam, bo przy zaparzaniu miała zapach bardzo mocny.

Kartka z kalendarza:




To jest Słowo bodaj z lekcjonarza na Pasterkę, ale akurat to zdanie, nie wiedzieć czemu, wycięli. Może w dzisiejszych ciężkich czasach powinno właśnie wrócić?

A Słowo, oprócz wymiaru hm pacyfistycznego, ewidentnie jest zapowiedzią mesjańską. Światłość, radość, pokój w znaczeniu braku wojen, prawo, sprawiedliwość, takie tam. I Zazdrosna Miłość. Miłość, ok, ale czemu (i o co/kogo) zazdrosna. O nas? O to, że my w grzechach, a On by Chciał nas całych, bo nie Chce się nami dzielić?

I że ten tekst wraca w Mt 4,15 - o Galilei pogan. 


środa, 19 listopada 2025

listopadki

 chyba w tym roku wolą być grudnikami. Na razie mają tylko pąki.






Wróciły do domu z lata na balkonie, bo dziś w nocy ma być pierwszy u nas mróz. Pelargonie są odporniejsze i powinny wytrzymać, ogarnę je - jeśli przeżyją - w łikend.

Poza tym resztki energii całkowicie pochłania praca. Dziś na przykład okazało się, że proponują nam szkolenie w jedną z najbliższych sobót. Po dobitnym proteście i powołaniu się na prawo pracy upchnęli szkolenie na jakiś piątek, ale kroi się nam siedzenie w pracy do 19.00. Od rana.

Naprawdę nie mam już siły na to wszystko.


A herbatka dziś bardzo smaczna, brzoskwiniowa z Teekanne.


Smakuje całkiem jak brzoskwiniowa ajsti :) jeśli ktoś lubi takie smaki. Mi pasuje.

Dzisiejsza kartka:

Strona z Biblii dokładnie ta sama co wczoraj.


I znowu - gdybym to ja kompilowała teksty na adwent, ten bym pominęła. 


Ale akurat dziś słuchałam pewnego katolickiego (i co gorsza :) jezuickiego) podkastu i było o tym, że Bóg wcale nie jest taki bezstronny, jak często uważamy że jest (albo według nas powinien być). Bo w sytuacji czyjejś krzywdy Bóg na pewno zajmuje jedną ze stron. I na pewno staje po stronie skrzywdzonych.

I - jak wskazuje dzisiejszy tekst - prawdopodobnie wcale nie robi tego ze względu na skrzywdzonych, a ze względu na Emmanuela. Nie broni ich dlatego, że skrzywdzeni są tacy dobrzy, a krzywdzący tacy źli. Nie opowiada się za nimi dlatego, że skrzywdzeni mieliby sobie na to czymkolwiek zasłużyć. On ich broni ze względu na Chrystusa. Szumna teologia wyprodukowałaby tu może jakieś pękate zdanie, że Bóg w Chrystusie ukochał pokrzywdzonych. I może nawet tak jest.

Ale myślę dziś, że - jeśli istotnie Bóg Staje po stronie skrzywdzonych - to może być tu jakieś drugie dno. Bo jeśli to "ze względu na Emmanuela", to może, może, może... może Bóg dlatego tak poważnie Traktuje ten durnowaty świat, że Stworzył go nie tylko przez Chrystusa, ale i dla Chrystusa (i dlatego, na przykład, nie Zwinął tego świata jeszcze w kulkę i nie Wyrzucił do kosza)? A zatem może tylko i wyłącznie dla Niego, dla Emmanuela, ten świat w ogóle jeszcze jest? Być może stworzony od razu z perspektywą Wcielenia - no, żeby świat był dla Niego?

A potem był grzech i wyszło jak wyszło. A Bóg Opowiada się za skrzywdzonymi, bo w nich najbardziej Widzi Swojego Syna, przez którego wszystko i dla którego wszystko? 

wtorek, 18 listopada 2025

dzisiejsza herbatka

 melisa z pigwą, Herbapol. Dużo lepsza od samej melisy a chyba działa tak samo.


Dzisiejsza kartka:



Tekst znany i oklepany, proroctwo mesjańskie we wszystkich możliwych tradycjach.


I żeby tylko z Emmanuela nie wyszedł nam czasem Gott mit uns, a "z nami" żeby nam nie wyszło "tylko z nami, a z tamtymi już nie". Wspólnota Emmanuela, z którą i w której On Jest, to wspólnota miłości i służby, gdzie najmniejszy jest panem wielkiego, a największy niewolnikiem wszystkich. I niestety, jeśli o Emmanuelu krzyczy jakakolwiek kasta lepsza niż reszta świata, lepsza niż jakkolwiek rozumiany plebs - to obawiam się, że Emmanuel sprowadzany jest do poziomu sprzączek od wojskowych hitlerowskich pasków.