czwartek, 24 kwietnia 2025

wiosna

 która podobno ma się kończyć na rzecz powrotu zimy :P, więc cieszmy się nią tym bardziej.



Po pracy mozolnie porządkuję ogród.





Posadziłam paprotki, wsadziłam też zakupioną rozsadę sałaty. Groszek wschodzi, pietruszka wschodzi, rukola wschodzi. Pierwszy raz piłam w ogrodzie herbatkę z własnej żywej mięty. I to jest okrucieństwo wobec rośliny, wiem. 


I zauważyłam, że moim problemem wcale nie jest nieumiejętność funkcjonowania pod presją czasu, tylko usiłowanie robienia pierdyliona rzeczy jednocześnie i fffkurzanie się, że mi nie wychodzi. Muszę ćwiczyć umiejętność robienia rzeczy po kolei. I tyle.

1183.

wtorek, 22 kwietnia 2025

pamiętacie białą sasankę

 która przekwitła mi na balkonie? :) To w ogrodzie zakwitły dwie kolejne.


Chciałabym, żeby się z czasem rozrosły, może rozsiały. 

Korzystając z ostatniego dnia prawie wolnego (prawie, bo właśnie skończyłam ogarnianie jutrzejszych lekcji oraz nieco dalszej zawodowej przyszłości) odwiedziłam ogród. Wielkopiątkowa wichura złamała kolejny wielki sosnowy konar, który wylądował częściowo na trawniku, a częściowo na wschodzącej pietruszce. Dwie godziny mocowałam się z piłą do drewna i kawałkami sosnowej gałęzi. A potem ledwie miałam siłę zagrabić pół trawnika i podplewić kawałek zagonka z bylinami. 

Kwitną prymulki, barwinki, szafirki, tulipany, bergenie, co nie kwitnie...



.











Mazurki kręcą się po ogrodzie jak po swoim, sójki też



Modraszka kokieteryjnie zerka z budki


były też kosy i kopciuszki (a może pleszki?), ale byłam tak zapracowana, że uciekły bez zdjęć.

Po południu przyszedł listonosz i doniósł życzenia od Agai i Moniki - bardzo Paniom dziękuję!

Aaaależ mi się nie chce do pracy wracać....

1181.

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

o Wielkanocy, jajkach, lekcjonarzach i papieżu Franciszku

 Wielkanoc była wczoraj, ale miałam tak intensywny dzień, że padłam, słowa nie napisawszy.


oj, śmy świętowali.

Był spacer z dzięciołem

i z robalem, który okazał się być prawdziwym twardzielem. Zgrzypikiem twardzielem.


Z pisankami


malowanymi przez Malątka


i z kolekcją jajek w liczbie dwu w gnieździe sąsiada-grzywacza.




Co do pytań, za co nie lubię nowego lekcjonarza, polecam dzisiejszą ewangelię choćby:

stary lekcjonarz:

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pospiesznie oddaliły się od grobu z bojaźnią i wielką radością i biegły oznajmić to Jego uczniom.
A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie». One zbliżyły się do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą».
Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu».
Oni zaś wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.

nowy lekcjonarz:

Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom.
A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą».
Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy spaliśmy. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu».
Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami, i trwa aż do dnia dzisiejszego
.

Szczerze? Nie mam pojęcia, po co komu te zmiany, ok, pomijając korektę interpunkcji, której słuchacz i tak nie zauważa. Tym bardziej, że "ci więc" jest dużo mniej zrozumiałe niż "oni zaś". Obawiam się, że stary lekcjonarz po prostu umiem na pamięć, a zmiany zwyczajnie mi przeszkadzają. Prawdopodobnie trzeba je było zrobić, żeby wszystkie polskie parafie nabyły nowe lekcjonarze, wspomagając tym samym budżet pewnego katolickiego wydawnictwa. Nadwyrężony, bo nowy mszał sprzedaje się kiepsko. OK, zdaję sobie sprawę, że upieranie się przy starych wersjach jest trochę jak domaganie się używania Biblii Wujka, btw dzisiejsza ewangelia brzmiała w niej jakoś tak:

A wyszły prędko z grobu, z bojaźnią i z radością wielką bieżąc, aby opowiedziały uczniom jego. A oto Jezus potkał się z nimi, mówiąc: Bądźcie pozdrowione. A one przystąpiły i ujęły nogi jego, i ukłon mu uczyniły. Tedy im rzekł Jezus: Nie bójcie się. Idźcie, oznajmicie braciej mojej, aby poszli do Galilejej: tam mię ujźrzą. Które gdy odeszły, oto niektórzy z stróżów przyszli do miasta i oznajmili przedniejszym kapłanom wszytko, co się zstało. A zebrawszy się z starszymi, naradziwszy się, wiele pieniędzy dali żołnierzom, mówiąc: Powiadajcie: Iż uczniowie jego w nocy przyszli i ukradli go, gdyśmy my spali. A jeśli się to starosty doniesie, my go namówiemy, a bezpiecznymi was uczynimi. A oni wziąwszy pieniądze, uczynili, jako je nauczono. I rozniosło się to słowo u Żydów aż do dnia dzisiejszego.

To dopiero był fajny język, nie? :))))

A poza tym - dziś rano zmarło się papieżowi Franciszkowi. No i teraz nastaną ciekaaawe czasy doprawdy. A ktokolwiek papieżem zostanie, ja mu nie zazdroszczę.

1180.

sobota, 19 kwietnia 2025

dzień ostatnich dopinek :)

 na ostatnie guziki znaczy. Finishing touches, coś takiego.







Więcej zdjęć nie mam, bo na liturgii Słowa złapałam takiego doła, że do tej pory mi nie przeszło. Chyba trzeba być babą-idiotką, zalewaną falami hormonów i gorąca, żeby zaliczać takie zjazdy. A może po prostu wystarczy być debilem.

Tak czy siak, wesołego Alleluja i do przodu, w cholerę. 

1178.

piątek, 18 kwietnia 2025

dzień pieczenia ciast

 

Mazurek robiłam wczoraj - jak widać skutecznie go połamałam - drobne ciasteczka parę dni temu, a resztę dziś. Kupiłam też baranka z ciasta biszkoptowego, postawimy na stole - mówię - dzieciaki się ucieszą. No ale jak - pyta mama - to będziemy go ćwiartować? :P No tia, potwierdziłam, przecież baranka się ćwiartuje.

Jak nic.

Dzień herbatki z czystka, może jaki cud uczyni, bo syfy na gębie mnożą się w tysiące.



dzień pierwszej wiosennej burzy, takiej z przytupem



Burza towarzyszyła dzielnie liturgii wielkopiątkowej, ale żaden piorun (ku zdumieniu miłośników czystości liturgii) jakoś w kościół nie pocelował, chociaż światło parę razy gasło i dźwięk się wyłączał. 




I głodna jestem jak pies (a gruba jak świnia). 

1177.

PS. Pisałam już, że nie jestem fanem nowego lekcjonarza?

czwartek, 17 kwietnia 2025

dzień zakupów

 wykupiłam chyba z połowę artykułów spożywczych w mieście - a potem poszłam na ogród.


Po barwinek.




Rukola wzeszła.


A czelendż w toku.

Najbardziej wiosenne książki, jakie miałam.


A dziś Wielki Czwartek.




1176.