sobota, 5 lipca 2025

Czelendżowo

Kolejna piosenka o lecie, która mnie dziś dopadła. :)


A z innych:

Trochę nie związał i wyszła przepyszna papka.





Heh. Znalazłam książkę, która mnie od początku formowała - jeszcze przed wszystkimi innymi formacjami :P. Nie wiem, osiem lat może miałam, może i nie, kiedy pierwszy raz połknęłam "Lato leśnych ludzi". Oczywiście, że czytałam sama, w wieku lat ośmiu czytałam już całkiem poważne dzieła literackie, a co. 




No i wyszło, co macie :P. 

U mnie ta książka zawsze była w okładce z brązowego papieru naklejonego na prawdziwą okładkę. Dziś wyszukałam w internetach, jak wygląda okładka tego wydania:


Czytam i niezmiennie jestem zachwycona. 

Poza tym - rozkwitł mi - nie śmiejcie się - ciemiernik.


A to, Agnieszko, chyba _ta_ lilia?


A ptaki się kąpią. Dla miłośników rudzików, czyli raszek (rudzik ro raszka, nie wiem, dawniejsza nazwa chyba? może regionalna?)

A, jeszcze refleksja. Bo oczywiście znowu brakuje mi doby, przynajmniej dwie godziny by mi się przydały do każdych 24. Bo są wakacje, więc wszyscy oczekują, że teraz mogę to i to zrobić, bo mam wakacje przecież. A jeszcze z miesiąc i będę słyszeć: no jak to nie zrobiłaś tego i tego, przecież miałaś wakacje. A prawda jest taka, że zasuwam aż mi łeb odskakuje od rana do nocy i z niczym nie zdążam. 

1254.

czwartek, 3 lipca 2025

upał

 jeszcze teraz jest 28 stopni. W dzień było 34,2 w cieniu. Dlatego porządkuję szuflady realowe i wirtualne (zapraszam na blogi fotograficzne), a na spacer wyszłam dopiero jak spadło poniżej 30 stopni. Czyli o 

Przy okazji realizacja zadania



Spieczony świat nie wykazywał cech życia, poza kilkoma chrabąszczami majowymi, kilkunastoma jerzykami nad głową i gromadą dzieciaków wściekających się koło fontanny. Co im się dziwić, fontanna też się wściekała









I tak w kółko z zawrotną szybkością zmieniania kolorów. A my się dziwimy, skąd ta agresja u dzieci. Przy okazji, bez podświetlenia ta sama fontanna wygląda lepiej, naprawdę.


A tymczasem świat, nie tracąc temperatury, z wolna pogrążał się w mroku.




I nawet zaczęło padać. Trzy kropki rozgrzanej wody wylądowały na końcu mojego nosa. To nie deszcz, to aniołki się pocą. :P

1252.

środa, 2 lipca 2025

Piosenka :)


w ramach czelendżu.


No.

A ja dzisiaj robię ostatnie soki i nie ostatnie dżemy, zaraz muszę iść ogród podlać, bo zaczyna się iście letni gorąc. Jeszcze ciągle zmęczona po wczorajszych tysiącach kroków :P nie jestem w stanie się zmusić do sprzątania. Może jutro? 

1251.

wtorek, 1 lipca 2025

wakaaaaacje!!!

 krótki, za krótki wypad do zaprzyjaźnionego ogrodu botanicznego.


tam, gdzie cytryna dojrzewa (w towarzystwie mandarynki)


gdzie szklarnie





i milijon, milijon, milijon ałych roz - jeśli ktoś jeszcze pamięta tę radziecką piosenkę.
Nie tylko ałych.










Wypad na lody
Lodów ananasowych z rozmarynem dotąd nie jadłam. Jak ktoś lubi rozmaryn, są ok.


Wypad na pola lawendy - ze wskazaniem dla pewnego jej miłośnika








nad wodospady






i wodospadziki

i do galerii rzeźb przedziwnych.





Niech się wam tylko w nocy nie przyśnią.

I, niestety, już zaczyna być gorąco. Niestety, bo jadąc pociągiem stwierdziłam, że lubię jeździć pociągami :) i mogłabym tak jechać i jechać... ale przy plus 30 stopniach to jednak nie. 

I mam dziś na liczniku 36 500 kroków. :) To chyba absolutny rekord jak dotąd. 

1250.