1195.
PS. Mam już dość matur.
Ja: Bo mój brat to całkiem dobry chłop jest, tyle, że trzeba do niego zadzwonić i mu powiedzieć, co ma zrobić, bo sam na to nie wpadnie.
Pani I: A bo chłopy tak mają. Mój mąż też nigdy sam nie wpadnie, że trzeba coś zrobić.
Ja: A Mój...
I tak oto rozwiązałyśmy nad pizzą problem teodycei.
Matury się zaczęły, za oknem ziąb i mżawka, spać mi się chce niemożebnie.
1194.
Udało mi się wyrwać na spacerek.
Miałam na dziś kompletnie inne plany, ale z powodu mamy skończyło się na wspólnym spodziewanym poranku w kościele (z wymianą tajemniczek różańcowych włącznie :P) - BTW, ci, którzy zachowali wiarę do tej chwili, niech Bogu dziękują, że nie byli dziś ze mną w kościele i nie słyszeli kazania... - i wspólnym niespodziewanym wypadzie na ogród (a wiesz, dziś o 10.00 jest transmisja mszy z Jasnej Góry, trzeba obejrzeć, ok - a za chwilę: a to może na ogród pojedziemy? :P - nie wiem, może sobie o transmisji przypomni wieczorem, a może jutro). No ale.
Tak czy siak, przyjechałyśmy, zrobiłyśmy obiad, a potem padłam i w oczekiwaniu na burzę pomazałam słoiczek...e... pomalowałam flakonik. :P
Ponieważ, jak nadmieniłam, dziś mi się wybitnie nie chce, to słoiczek pozostanie jak na załączonym. A burza przeszła obok.
Tymczasem niezapominajki podniosły łebki.
I nie potrafię sobie wytłumaczyć, że jutro nie jest poniedziałek.
A swoją drogą, zastanawiałam się, co jest bardziej nieprawdopodobne: czy to, że po tej stronie świata Dasz mi jeszcze kawałek ziemi z małym domkiem, w którym będzie stał kredens i stół nakryty ceratą, czy to, że Powiesz mi kiedyś: tak, Byłem z ciebie zadowolony.
1192.
z dedykacją dla Agnieszki:
Wyglądał niemal jak magnolia. :)
Tymczasem na moim balkonie...
A na jodle pod balkonem sroka ćwiczy budowanie gniazd. Najprawdopodobniej tylko ćwiczy.
A ja dalej walczę w moim ogrodzie z chwastami i spustoszeniem po pamiętnej burzy. Dziś musiałam wyrwać kilka krzaczków niezapominajek, bo wyrosły na grządce, którą akurat przekopuję pod wysadzenie rozsady dyni (po 15 maja). Tak więc powstał bukiet z niezapominajek, techniką wprost z "Razem ze słonkiem" - głęboki talerz, niezapominajki położone płasko po obwodzie, na środku przyduszone kamieniem, zalane wodą.
I nieodmiennie potrzebuję dwa razy dłuższej doby.
1191.
W moim (i nie moim) ogrodzie. We wszystkich ogrodach świata.