sobota, 28 lutego 2026

po urlopie :P

 zaglądam do interneta i widzę, że nie tylko ja miałam urlop w tym tygodniu :P. Więc pozdrawiam tych, co właśnie - jak ja - urlop zakończyli. Zwłaszcza tych, co dużą część urlopu przesiedzieli w internetach. Chociaż zdrowiej by było, gdyby w internetach siedzieli mniej, naprawdę.

A mój feriowy urlop z przyczyn rodzinnych ograniczył się do okolic najbliższych, być może najładniejszych. :) Były spacery nad Wisłą




Wisła już rozmarzła, ale zatoczki ciągle są pod lodem, płynie jeszcze trochę kry, a przy brzegach dalej śnieg i lód.

 



A to ze śniadania. "Pobłogosław koleżance kwaszonego w filiżance." W sam raz do benedykcjonału.


 Wypad do Lbl trudny nie tylko ze względu na kwestie komunikacyjne.


I takie oto gofry.

Zakup całkiem nowego chodnika do przedpokoju


i kolejna wyprawa







i łażenie po wąwozach




i po bezludnym, w każdym razie bezturystnym Kazimierzu.


takimi ulicami:

po takim lodzie:


I ostatnia wyprawa po Wąwolnicy i okolicach












połączona z powitaniem pierwszego trznadla








zakończona w ciągle zamarzniętym Nałęczowie.










No i, niestety, za szybko trzeba wracać do codzienności. Pozaurlopowej.